Weszłam na polanę wściekle sycząc. Usiadłam niedaleko Leny i zaczęłam
powoli rozcierać skrzydła. Evaelyn, Max, Sabine i najada ułożyli się
koło Gabriela i również zasnęli. Wstałam i poruszyłam skrzydłami.
- Jest okej - wmawiałam sobie
Wzięłam
rozbieg i podskoczyłam w górę, łomocząc skrzydłami. Zawisnęłam jakiś
metr nad ziemią. Spojrzałam na pióra i skrzywiła się nie znacznie.
Rozejrzałam się i wylądowałam na ziemi, po czym ruszyłam w stronę
jeziora.
***
Zdjęłam ubrania i powoli weszłam do zimnej wody. Zaczęłam myć pióra śpiewając cicho.
Zamknęłam oczy i poddałam się muzyce. Mój głos niósł się po powierzchni jeziora. Pod koniec piosenki otworzyłam oczy i zobaczyłam... Gabriela. Stał na skraju lasu i patrzył się na mnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz