czwartek, 8 maja 2014

Rozdział 11

Spojrzałem w stronę wskazaną przez Katherine. Zauważyłem moją siostrę, całującą się z Maxem. 
- Oj pogadamy sobie siostra - mruknąłem - Czy u was też brakuje łóżka czy tylko mi się wydawało ? - spytałem, odwracając się do wampirzycy. 
- Nie pomyliłeś się - odpowiedziała, chwytając mnie za rękę. 
- U nas było małżeńskie - uśmiechnąłem się lekko, wychodząc z uliczki - Czeka mnie kolejna noc na podłodze.
- Chyba, że dałoby się załatwić dodatkowy pokój - mruknęła, bawiąc się skrawkiem mojej koszulki. 
- Bo Evaelyn pozwoli -  zaśmiałem się - Powiedz mi, kiedy ten sen się spełni.
- Po tym, jak ją poproszę. 
- Pewnie będzie chciałaby wstawić dodatkowe łóżko. 
- Do tej klitki? - zdziwiła się - Chodź. Przejdźmy się jeszcze... - Przez jakąś godzinę chodziliśmy powoli po Rzymie. Katherine opowiadała mi o zabytkach oraz różnymi historiami, które się z nimi związały. Zaczynało robić się coraz zimniej a słońce zaszło już jakiś czas temu. 
- Ty pogadasz z Evaelyn a ja z Sabi - zaproponowałem. 
- Jak tam chcesz... - odpowiedziała, kierując się w stronę pokoju. Otworzyłem drzwi i pierwsze, co zauważyłem to Max całujący się z Sabine, jakby świata poza tą dwójką nie było. 
- SABINE! - wydarłem się. Moja siostra od razu odskoczyła od chłopaka. 
- Jezu! Gabriel! - zawołała, poprawiając koszulkę. 
- Teraz to Jezu, Gabriel?! - spytałem wściekły - Jasna cholera! Max. Wypad. 
- Nie będziesz mi rozkazywać - wstał szybko i znalazł się przy mnie. Byliśmy mniej więcej tego samego wzrostu. 
- Max, wyjdź proszę - powiedziała łagodnie Sabine. Chłopak spojrzał na nią ze zdziwieniem, jednak wyszedł. 
- Więc ? - spytałem.
- Co? 
- Martwię się o ciebie Sab - powiedziałem łagodnie - Wiesz o tym. 
- Wiem Gabi - odpowiedziała cicho - Ale ja też muszę coś mieć z tej wolności...
- Chcesz odetchnąć. Rozumiem. Ale nie strać głowy dobrze ? 
- Obiecuję - przytuliła mnie. Odwzajemniłem uścisk. 
- Leć już. Bo mnie chłopak zabije - mruknąłem. Kiedy otworzyłem drzwi, stała w nich Katherine. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz