sobota, 17 maja 2014

Rozdział 28

- Idę na zwiady! - krzyknęłam kierując się w stronę drzwi
- Gdzie znowu?
- Do Francji. Wracam za parę godzin! Chce zobaczyć ile jeszcze zostało drogi! - po chwili jeszcze dodałam ciszej - Może sama znajdę tą Nimfę
- Co? - zawołał za mną Gabriel, ale już biegłam w stronę lasu

***

Wesoło skakałam po drzewach.
- Nimfa powinna być w jakimś stawie, albo jeziorze - wymamrotałam
Skoczyłam na drzewo najbliżej stawu i z góry spojrzałam w wodę. Z westchnieniem oplotłam nogi wokół gałęzi i opuściłam się głową w dół.
- Jest tam kto?
Na dnie błysnęło jakieś światełko.
- Lena?
Na drugim końcu stawu rozbrzmiał śpiew, którejś z najad. Usiadłam prosto i odbiłam się od kory przeskakując wdzięcznie na inne drzewo. Dźwięk przemieścił się w inną stronę.
- Lena nie chce mi się z tobą ganiać - jęknęłam wracając na poprzednie miejsce
Najada zaśmiała się i jej twarz pojawiła się parę milimetrów pod powieszchnią wody.
- Chodź bliżej, ale nie za blisko.
Opuściłam się głową w dół.
- Pamiętasz co ci kiedyś mówiłam o przepowiedni? - spytałam
- Tak, jestem już potrzebna?
- Tak
- A jest ktoś poza nami?
- Tak, mag, elfka, nimfa leśna - najada się skrzywiła - i smok.
- Jest nas już szóstka - wyszeptała
- Jeszce tylko wróżka i wilkołak - tu ja się skrzywiłam
- No proszę! Wisisz głową w dół jak nietoperz! - zawołał znienacka Max wchodząc na małą polankę z grupą.
Krzyknęłam i tak niechcący, lekko zmniejszyłam siłę splotu nóg. Wszystkie najady natychmiast skorzystały. Z wody wystrzeliło kilka par rąk. Złapały mnie za ramiona i wciągnęły ze śmiechem do wody. Znów krzyknęłam. W wodzie się zakotłowało.
- Jeszcze nigdy nie złapałam wampira! - zawołała radośnie jedna
Usłyszałam krzyk, któregoś z chłopców. Spojrzałam w górę. Nie złapały nikogo. Zaraz potem usłyszałam plusk i zobaczyłam jak Lena wyskakuje z wody na skałę. Usiłowała wypatrzeć mnie w kupie rąk, nóg i ogonów. Spojrzałam na Sabine, która wytrzeszczała oczy na syrenę.
- Katherina?! - krzyknęła najada
Udało mi się na chwile wypłynąć na powierzchnię i zaczerpnąć oddechu. Oczywiście, zaraz zostałam wciągnięta pod wodę. Nimfa wskoczyła do wody pomagając mi. Złapała mnie za rękę i wyskoczyła na brzeg.
- Nigdy więcej - wydyszałam - Nigdy więcej nie zbliżę się do tego stawu
Woda spływała mi po włosach i ubraniu. Kątem oka zobaczyłam błysk towarzyszący przemianie najady.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz