- Hm... - mruknęłam z promiennym uśmiechem - Może by tak...
Skrzypnęły otwierane drzwi, a ja nie odwracając się wyskoczyłam przez okno nakierowując ciężar ciała na przód butów. Wylądowałam w momencie gdy ten ktoś wyjrzał przez okno(zobaczyłam cień) i korzystając z wampirzej szybkości pomknęłam w las.
***
- Nienawidzę diety Lizzy - powiedziałam klęcząc nad sarną
Z westchnieniem porzuciłam martwą ofiarę i poszłam w stronę domu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz