- Co?! - Zawołała Sabine, mało co nie spadając z konia.
- Nieźle - zagwizdałem cicho.
- Ale nic mnie to nie obchodzi - mruknęła Katherine.
- Też mamy taką czarną owcę - zastanowiła się moja siostra.
- Ile razy mam ci powtarzać, że Wynter nie chciała cię wepchnąć do tej studni? - Wzniosłem oczy do nieba.
- Ale to zrobiła.
- Kiedy ty jej odpuścisz?- warnąłem.
- Raczej nigdy. Wepchnęła mnie do studni!
- A ty mnie chciałaś wysłać paczką - przypomniałem jej.
- Dość! - Zawołała Evaelyn - Gorzej niż z dziećmi...
Przez resztę drogi, aż do postoju, siedzieliśmy cicho.
- Zatrzymamy się tutaj - zarządziła ellfka. Zsunąłem się ostrożnie na ziemię. Poluzowałem Primrose popręg by miała lżej i zdjąłem ogłwie. Max wybiegł po chwili z lasu.
- Katherine. Chyba czas by im wszystko wyjaśnić. Do końca - Evaelyn powiedziała z naciskiem na dwa ostatnie słowa.
- Ech...- westchnęła wampirzyca - Jak widać muszę. Naszym zadaniem będzie chronienie mistrza, jedbak nie wszystkim podobają się jego "rządy" i przeszli na stronę goblinów. W tym Lou.
- I mówisz to dopiero teraz?! - Zawołała Sabi.
- Sabine. Robiła to, by nas chronić - zaczęła spokojnym tonem Evaelyn - Im mniej wiecie tym lepiej dla was.
- Wiadomo, kto dokładnie?- spytałem, patrząc na Katherine.
poniedziałek, 12 maja 2014
Rozdział 19
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz