niedziela, 4 maja 2014

Rozdział 33

Ledwo otworzyłem drzwi,  Katherine wyskoczyła z okna. Szybko do niego podbiegłem. Wampirzyca odbiegła szybko w stronę lasu. Patrzyłem za nią aż zniknęła mi z pola widzenia. Zszedłem powoli na dół.
- I jak? - Spytała Evaelyn,  próbując rozpalić w kominku.
- Wyskoczyła przez okno i uciekła - mruknąłem - Daj. Zrobię to - kucnąłem koło niej.
- Serio? - Zdziwiła się elfka - uciekła? Chyba nie ma ochoty z tobą gadać.
- Ile jutro będziemy jechać? - Spytałem,  zmieniając temat. Ustawiłem sztabki drewna tak,  by tworzyły piramidkę. Dookoła ułożyłem jakieś papiery na rozpałkę - Infernus - wyszeptałem. Po chwili cały pokój zatonął w delikatnym blasku.
- Tyle,  ile będzie trzeba. Konie są wytrzymałe,  nie bój się. A Primrose lubi czasem pofikać - uśmiechnęła się delikatnie elfka.
- Okej - skinąłem głową,  obserwując płomienie. Nagle drzwi otworzyły się i stanęła w nich Katherine. 
- Wyskoczyłaś z okna - powiedziałem tylko,  nie odrywając wzroku od ognia.
- To byłeś ty? - Zdziwiła się,  wchodząc do środka. Usiadła koło mnie,  chcąc się trochę ogrzać.
- Nie. Skrzaty - spojrzałem na nią - Pobrudziłaś się - starłem jej resztę krwi z policzka.
- Idę zobaczyć okolicę. Nie rozrabiajcie za dużo - Evaelyn rzuciła złośliwy uśmieszek i wyszła. Zostaliśmy we dwójkę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz