Ledwo otworzyłem drzwi, Katherine wyskoczyła z okna. Szybko do niego podbiegłem. Wampirzyca odbiegła szybko w stronę lasu. Patrzyłem za nią aż zniknęła mi z pola widzenia. Zszedłem powoli na dół.
- I jak? - Spytała Evaelyn, próbując rozpalić w kominku.
- Wyskoczyła przez okno i uciekła - mruknąłem - Daj. Zrobię to - kucnąłem koło niej.
- Serio? - Zdziwiła się elfka - uciekła? Chyba nie ma ochoty z tobą gadać.
- Ile jutro będziemy jechać? - Spytałem, zmieniając temat. Ustawiłem sztabki drewna tak, by tworzyły piramidkę. Dookoła ułożyłem jakieś papiery na rozpałkę - Infernus - wyszeptałem. Po chwili cały pokój zatonął w delikatnym blasku.
- Tyle, ile będzie trzeba. Konie są wytrzymałe, nie bój się. A Primrose lubi czasem pofikać - uśmiechnęła się delikatnie elfka.
- Okej - skinąłem głową, obserwując płomienie. Nagle drzwi otworzyły się i stanęła w nich Katherine.
- Wyskoczyłaś z okna - powiedziałem tylko, nie odrywając wzroku od ognia.
- To byłeś ty? - Zdziwiła się, wchodząc do środka. Usiadła koło mnie, chcąc się trochę ogrzać.
- Nie. Skrzaty - spojrzałem na nią - Pobrudziłaś się - starłem jej resztę krwi z policzka.
- Idę zobaczyć okolicę. Nie rozrabiajcie za dużo - Evaelyn rzuciła złośliwy uśmieszek i wyszła. Zostaliśmy we dwójkę.
- I jak? - Spytała Evaelyn, próbując rozpalić w kominku.
- Wyskoczyła przez okno i uciekła - mruknąłem - Daj. Zrobię to - kucnąłem koło niej.
- Serio? - Zdziwiła się elfka - uciekła? Chyba nie ma ochoty z tobą gadać.
- Ile jutro będziemy jechać? - Spytałem, zmieniając temat. Ustawiłem sztabki drewna tak, by tworzyły piramidkę. Dookoła ułożyłem jakieś papiery na rozpałkę - Infernus - wyszeptałem. Po chwili cały pokój zatonął w delikatnym blasku.
- Tyle, ile będzie trzeba. Konie są wytrzymałe, nie bój się. A Primrose lubi czasem pofikać - uśmiechnęła się delikatnie elfka.
- Okej - skinąłem głową, obserwując płomienie. Nagle drzwi otworzyły się i stanęła w nich Katherine.
- Wyskoczyłaś z okna - powiedziałem tylko, nie odrywając wzroku od ognia.
- To byłeś ty? - Zdziwiła się, wchodząc do środka. Usiadła koło mnie, chcąc się trochę ogrzać.
- Nie. Skrzaty - spojrzałem na nią - Pobrudziłaś się - starłem jej resztę krwi z policzka.
- Idę zobaczyć okolicę. Nie rozrabiajcie za dużo - Evaelyn rzuciła złośliwy uśmieszek i wyszła. Zostaliśmy we dwójkę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz