- Chyba się poruszył - powiedział ktoś nade mną. Otworzyłem oczy i zobaczyłem twarz Evaelyn. Podniosłem się na łokciach.
- Już ciemno ? - spytałem rozglądając się dookoła.
- Leż - ktoś położył mnie ponownie na ziemi.
- Sabine ? - zdziwiłem się na widok siostry.
- Nie wiesz. Święty mikołaj - prychnęła - A teraz się tłumacz!
- Nigdy więcej nie jadę z tyłu - jęknąłem tylko. Nadal bolały mnie plecy i nie do końca dobrze widziałem - Gdzie Katherine ?
- Poszła zapolować - odpowiedziała elfka - Powinna niedługo wrócić.
- A teraz się tłumacz - wtrąciła się moja siostra.
- Jutro - zasłoniłem ręką oczy - Muszę się przespać.
- Spałeś ładne 5 godzin - Nie byłem pewny, która z dziewczyna to powiedziała. Nie minęła chwila i zasnąłem. Rano obudziło mnie słońce świecące mi prosto w oczy. Uniosłem odrobinę ciężkie powieki. Wszyscy szykowali się do wyjazdu. Evaelyn razem z Katherine przywiązywały coś do siodeł a Sabine uspokajała Primrose. Klaczka zachowywała się niespokojnie. Przestępowała niepewnie z nogi na nogę, potrząsając łbem. Wstałem powoli, przytrzymując się pnia drzewa. Przeczesałem odrobinę, sterczące kłaki i ruszyłem w jej stronę. Nadal kręciło mi się w głowie i chciało mi się cholernie spać, ale oprócz tego dało się przeżyć.
- Spokojnie malutka - delikatnie dotknąłem pyska klaczy.
- Jezu! Gabriel ! - krzyknęła Sabi. Primrose odskoczyła trochę, jednak szybko złapałem wodze i uspokoiłem klacz.
- Nie strasz mnie więcej - Katherine z szybkością wampira znalazła się przy mnie, przytulając mocno.
- Nie zamierzam - objąłem ją - Daj mi oddychać - uśmiechnąłem się, głaszcząc ją po włosach. Odsunęła się po chwili.
- Dasz radę jechać ?
- Nie mam wyjścia - odpowiedziałem, wskakując na Primrose.
- Jeszcze mi zasłabniesz - prychnęła Sabine - Nie możesz jechać konno. Przynajmniej nie sam.
- To pojedzie ze mną a ty na Primrose - Katherine wzniosła oczy do nieba.
- Nie umiem jeździć - odpowiedziała po prostu.
- Coś jest nie tak ? - spytała Evaelyn, pojawiając się znikąd.
- Podobno nie mogę jechać sam a Sabi nie umie jeździć - opowiedziałem w skrócie. Elfka zamyśliła się na chwilę.
- Kiss idzie na luzaka. Katherine z Gabrielem a ja z Sabine - oznajmiła w końcu - Dalej. Nie mamy całego dnia - Zawołała, odchodząc. Przesunąłem się za siodło, by zrobić miejsce Katherine.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz