- Co mu jest? - spytałam patrząc za chłopakiem
- Myśli - elfka wzruszyła ramionami
- O czym?
- Skąd mam wiedzieć?
Westchnęłam i zamknęłam oczy. Wsłuchałam się w naturę. W odgłosy przyrody, śpiew ptaków, szelest liści... Usłyszałam kroki biegnącego wampira. Wbiegającego niepostrzeżenie na polane. Szum, gdy Max go zauważył i się podniósł. Cały ten czas siedziałam spokojnie, nie poruszając się, mając zamknięte oczy. W chwili, gdy skoczył w moją stronę wyskoczyłam w górę otwierając oczy i złapałam go za gardło przyszpilając do ziemi.
- Za długo się żyje? Co Lou? - spytałam
- Jakim cudem mnie usłyszałaś? - syknął
- Słchałam. Czego jeszcze od nas chcesz?
- Myślisz, że ci powiem? - uśmiechnął się zarozumiale
- Evaelyn? - zwróciłam się do elfki - Masz może werbenę?
- Nie zrobisz tego - syknął
- Założymy się?
Usiadłam mu okrakiem na piersi.
- Daj mi to tak, by roślina nie dotknęła skóry
- Po co ci to? - spytał Gabriel wchodząc na polane
- Przylazł. Dzięki - powiedziałam odbierając ostrożnie zioło - Jeszcze raz. Czego od nasz chcesz?
- Wal się
Z lekkim uśmiechem przyłożyłam werbenę do jego skóry. Wrzasnął rozdzierająco, miotając się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz