Uśmiechnąłem się pod nosem. Objąłem ramieniem Katherine, jednocześnie ją przytulając.
- To jak? - Zwróciłem się do smoka - Idziesz z nami?
- Nawet nie wiem o co chodzi - odpowiedział na chwilę przerywając rozmowę z Sabi - Ale z nią mogę pójść na koniec świata - moja siostra wyraźnie się zarumieniła.
- Nie zgadzam się na niańczenie tej dwójki!- zawołałem od razu.
- Ja też - dodała wampirzyca. Skierowałem wzrok na Evaelyn.
- Nie ma mowy - odpowiedziała kategorycznie - za żadne skarby tego świata.
- Jak w ogóle zamierzamy pojechać do Francji? - Spytałem - Mamy trójkę koni a jak zamienisz się w smoka to na pewno nas wypatrzą - zwróciłem się do chłopaka. Czy cokolwiek obchodziło go oprócz Sabine? - Halo! Możesz na chwilę oderwać się od mojej siostry?
- Jesteście rodzeństwem? - Spytał zaskoczony.
- Nie. Robimy z ciebie durnia - powiedziałem sarkastycznie - Jak w ogółe masz na imię?
- Max - przedstawił się chłopak.
- Sabine, Katherine, Gabriel i Evaelyn - przedstawiła nas pokolei elfka. Szybko opowiedziała o wybranych i tak dalej.
- I że niby on jest magikiem? - Wskazał na mnie. Zaczynał mnie denerwować. Już chciałem coś odpowiedzieć, jednak ubiegła mnie Katherine.
- Tak. A teraz możemy już iść? Zrobiłam się głodna i muszę w końcu porządnie zapolować.
- Znam jeden hotel, w którym możemy się zatrzymać - powiedziała Evaelyn - To tylko kawałem stąd - ruszyliśmy wąskimi włoskimi uliczkami na przedmieścia miasta. Weszliśmy do jakiegoś starego budynki z czerwonej cegły.
- Dwa pokoje - powiedziała elfka, pokazując recepcjoniście jakąś kartę. Popatrzył na nią a potem na nas. Bez słowa podał dwa klucze.
- Jutro zbiórka o dziewiątej przed hotelem - poinformowała Evaelyn - Wy macie ten pokój a ja z dziewczynami naprzeciwko was - podała mi jeden z złotych kluczy. Ruszyłem korytarzem, szukając pokoju 308. Znajdował się na końcu korytarza. Kiedy otworzyłem drzwi zobaczyłem mały pokoik z małżeńskim łóżkiem. Stanąłem jak wryty.
- Co jest? - Max spojrzał mi ponad ramię - Zajmuję łóżko.
- Znowu czeka mnie nocka na ziemi. Serio? - Westchnąłem wchodząc do pokoju. Jedyne co tutaj było to łóżko zajmujące większość pokoju, jakieś biurko, skrawek podłogi i łazienka.
- Idę się umyć, jakby ktoś pytał - powiedziałem tylko, od razu kierując się do klitki z prysznicem.
środa, 7 maja 2014
Rozdział 7
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz