Wszyscy na raz odwróciliśmy się w stronę drzwi by zobaczyć wysokiego chłopaka w czarnej koszuli i ciemnych jeansach. Zacisnął palce mocno na framudze drzwi i patrzył wściekłym wzrokiem na Katherine.
- Miło cię widzieć - wysyczał przez zaciśnięte zęby.
- Nie mogę powiedzieć tego samego - odpowiedziała, mocno zaciskając pięści. Posłał jej szarmancki uśmiech, wchodząc powoli do środka.
- Zawsze taka byłaś. Miałaś słabość do przegranych - rzucił nam pogardliwe spojrzenie. Musiałem mocno przytrzymać koszulkę Max'a by nie rzucił się na wampira. Ściągnąłem go ponownie na sofkę.
- Zamknij się. - warknęła Katherine - Zdrajca.
- Cichutko - podszedł do niej, zanim zdążyłem mrugnąć i chwycił za szyję. W jej oczach pojawił się czerwony blask. Razem z Max'em zerwaliśmy się z miejsc - Zostańcie tam, gdzie jesteście, albo skręcę jej kark.
- Kłamie - zawołała wampirzyca, chwytając rękę Lou, zaciskającą się na jej gardle - Ale za to znalazłaś sobie pupilka. - odgarnął jej kosmyk z twarzy - Ciekawe który to? - Wyszeptał, przyglądając się nam uważnie. Zatrzymał wzrok na Max'ie, jednak po chwili przeniósł go na mnie. Uśmiechnął się zwycięsko. Błysnęły kły i po chwili stał przede mną. Odepchnął smoka, który wpadł na Sabi. Mocno odgiął moją głowę, odsłaniając szyję.
- Trochę zaboli - powiedział tylko, gryząc mnie błyskawicznie. Krzyknąłem, wyginając plecy w łuk. To jakby ktoś raził mnie prądem. Wykrzyczałem pierwsze zaklęcie, które przyszło mi do głowy. Wampir przeleciał przez cały sklep, z impetem uderzając w kasę. Sklepikarka dobiła go patelnią. Wolałem nie wiedzieć, skąd ją ma.
- Gabriel! - zawołała Katherine, podbiegając do mnie. Przyłożyłem rękę do zranienia i poczułem krew.
- Cholera - mruknąłem tylko, siadając - Dlaczego wszystko co złe, przytrafia się mi? - wymamrotałem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz