- Nazywa się Lou Van Alan - burknęłam
- A czego od ciebie chce?
- Nie chcesz wiedzieć - uśmiechnęłam się szeroko - Ustalmy, że... mieliśmy kłopoty w dzieciństwie. Jak zamierzamy w 5 mieścić się na 3 koniach?
- Nie widzę problemu - powiedziała Evaelyn - Ja, Sabi i Gabriel jedziemy, a ty i Max biegniecie, chyba że chce lecieć
Mag, aż się zakrztusił.
- Mają biec?
- Ja polece! - zawołał smok i poszedł gdzieś w krzaki
- Co ty robisz? - spytało któreś z towarzystwa
- Zmieniam się w smoka - odkrzykną i nagle nad naszymi głowami pojawiła się postać lecącego czarnego smoka
Konie ruszyły cwałem, a ja szybko pobiegłam dorównując im kroku i starając się ich nie przeganiać
- Jak ty to robisz? - spytał chłopak
- Gabrielu, jestem wampirem, więc jestem szybka - rzuciłam mu rozbawione spojrzenie
- Kłopoty w dzieciństwie? - driada uniosła brew
- Mam gdzieś, że jest moim kuzynem! - wybuchnęłam przyśpieszając
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz