Gdy tylko zobaczyłam słonce zeskoczyłam z łóżka i lekko zeszłam z piętra. Gabriel drzemał na dywanie. Pocałowałam go rozczulona w policzek
- Przepraszam - wyszeptałam i poszłam do lasu
Prawie natychmiast złapałam jakąś sarnę i się pożywiłam. Wychodząc z pomiędzy drzew zauważyłam chłopaka, gdy wychodził z domu.
- Dzień dobry! - zawołałam wesoło
- Cześć!
Poszłam w jego stronę, gdy uśmiech zniknął z jego twarzy.
- Za tobą! - krzyknął
Obróciłam się z, bądźmy szczerzy, szybkością wampira po to, by zobaczyć z 30 goblinów.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tom pierwszy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tom pierwszy. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 6 maja 2014
Rozdział 39
- Jezu! - udało mi się tylko powiedzieć, przytrzymując jednak Katherine by nie upadła.
- Szybko wróciłaś - zauważyła tylko wampirzyca, spuszczając nogi na ziemię.
- Bo nie można was na chwilę zostawić samych! - zawołała elfka.
- Przesadzasz - mruknąłem cicho, szukając koszuli. W końcu znalazłem ją niedaleko fotela.
- Bo będziesz spać razem z Primrose - zagroziła mi Evaelyn.
- Poddaję się - uniosłem ręce w geście obronnym - Aby nie było, będziecie spać razem a ja na dole. Przypilnuję kominka i tak dalej...
- Chyba się już prześpię - ziewnęła Katherine - Dobranoc - powiedziała, całując mnie w policzek i po chwili zniknęła na górze.
- Pamiętaj, że jutro wstajemy wcześniej. I tym razem na ciebie nie zaczekamy - powiedziała chłodno elfka, wchodząc powoli po schodach. Poczekałem aż zniknie piętrze, po czym położyłem się na dywanie i zapadłem w sen. Co jakiś czas tylko się budziłem by podtrzymać ogień. Zanim się spostrzegłem, był już ranek.
- Szybko wróciłaś - zauważyła tylko wampirzyca, spuszczając nogi na ziemię.
- Bo nie można was na chwilę zostawić samych! - zawołała elfka.
- Przesadzasz - mruknąłem cicho, szukając koszuli. W końcu znalazłem ją niedaleko fotela.
- Bo będziesz spać razem z Primrose - zagroziła mi Evaelyn.
- Poddaję się - uniosłem ręce w geście obronnym - Aby nie było, będziecie spać razem a ja na dole. Przypilnuję kominka i tak dalej...
- Chyba się już prześpię - ziewnęła Katherine - Dobranoc - powiedziała, całując mnie w policzek i po chwili zniknęła na górze.
- Pamiętaj, że jutro wstajemy wcześniej. I tym razem na ciebie nie zaczekamy - powiedziała chłodno elfka, wchodząc powoli po schodach. Poczekałem aż zniknie piętrze, po czym położyłem się na dywanie i zapadłem w sen. Co jakiś czas tylko się budziłem by podtrzymać ogień. Zanim się spostrzegłem, był już ranek.
Rozdział 38
- A ja ciebie - wydyszałam
Wyostrzyły mi się wszystkie zmysły. Jęknęłam z rozkoszy. Pocałowałam ponownie Gabriela. Długo, namiętnie... Rękami nadal gładziłam jego tors. Czułam jego dłonie a swoich biodrach. Oparłam palce na brzegu jego koszulki i spojrzałam na niego pytająco. Ledwo zauważalnie kiwnął głową. Zsunęłam z jego ramion koszulę i przejechałam lekko palcem po cienkiej bliźnie na ramieniu. Podniósł mnie lekko i przygwoździł do ściany. Owinęłam nogi wokół jego pasa.
- Co złego jest w sypialniach? - krzyknęła Evealyn wchodząc
Wyostrzyły mi się wszystkie zmysły. Jęknęłam z rozkoszy. Pocałowałam ponownie Gabriela. Długo, namiętnie... Rękami nadal gładziłam jego tors. Czułam jego dłonie a swoich biodrach. Oparłam palce na brzegu jego koszulki i spojrzałam na niego pytająco. Ledwo zauważalnie kiwnął głową. Zsunęłam z jego ramion koszulę i przejechałam lekko palcem po cienkiej bliźnie na ramieniu. Podniósł mnie lekko i przygwoździł do ściany. Owinęłam nogi wokół jego pasa.
- Co złego jest w sypialniach? - krzyknęła Evealyn wchodząc
poniedziałek, 5 maja 2014
Rozdział 37
Katherine wsunęła mi swoje zimne jak lód dłonie pod koszulkę, penetrując nimi moje plecy. Jęknąłem z ustami przy jej ustach. Zacząłem powoli całować jej szyję. Teraz to ona jęczała, wbijając mi paznokcie w skórę. Po chwili wróciłem ponownie do jej miękkich ust. Wampirzyca wsunęła palce w szlufki moich spodni, przyciągając mnie jeszcze bardziej do siebie. Stykaliśmy się prawie jak puzzle.
- A co jak Evaelyn wróci ? - spytałem, przerywając na chwile pocałunek.
- Trudno - odpowiedziała Katherine, przygryzając lekko moją wargę. Pocałowałem ją namiętnie, zniżając dłonie do jej talii. Ponownie zaczęła jeździć dłońmi po moich plecach, po jakiś czasie przesuwając ręce na klatkę piersiową. Zaczęła penetrować chłodnymi palcami po wszystkich mięśniach, wyćwiczonych przez wiele miesięcy ciężkiej pracy.
- Kocham cię - wyszeptałem, całując ją ponownie w szyję.
- A co jak Evaelyn wróci ? - spytałem, przerywając na chwile pocałunek.
- Trudno - odpowiedziała Katherine, przygryzając lekko moją wargę. Pocałowałem ją namiętnie, zniżając dłonie do jej talii. Ponownie zaczęła jeździć dłońmi po moich plecach, po jakiś czasie przesuwając ręce na klatkę piersiową. Zaczęła penetrować chłodnymi palcami po wszystkich mięśniach, wyćwiczonych przez wiele miesięcy ciężkiej pracy.
- Kocham cię - wyszeptałem, całując ją ponownie w szyję.
Rozdzial 36
Roześmiałam się.
- Nie niedaleko, ale...
- To dobrze - wtrącił
- Ale jak chcesz - wymruczałam uwodzicielskim głosem - Mogę się nimi zająć
Pocałowałam go lekko w usta, a on z jękiem przyciągnął mnie ku sobie. Pocałunki z początku lekkie i delikatne, stawały się coraz głębsze i namiętniejsze. Penetrowałam rekami jego plecy. Było to dla mnie całkiem nieznane terytorium. Jego najwyraźniej doprowadzałam tym do szału. Jęczał z ustami przy moich ustach.
- Nie niedaleko, ale...
- To dobrze - wtrącił
- Ale jak chcesz - wymruczałam uwodzicielskim głosem - Mogę się nimi zająć
Pocałowałam go lekko w usta, a on z jękiem przyciągnął mnie ku sobie. Pocałunki z początku lekkie i delikatne, stawały się coraz głębsze i namiętniejsze. Penetrowałam rekami jego plecy. Było to dla mnie całkiem nieznane terytorium. Jego najwyraźniej doprowadzałam tym do szału. Jęczał z ustami przy moich ustach.
Rozdział 35
Przez chwilę zesztywniałem.
- Coś z nią nie tak ? - spytałem łagodnie, głaszcząc włosy dziewczyny.
- Nie chcę, byś się martwił - powtórzyła cichutko, wpatrując się w ogień.
- Jeśli mi nie powiesz, będę się martwił jeszcze bardziej - ostrzegłem.
- Skłamałam, mówiąc, że jest potrzebne 7 osób. Jest ich 8. Nimfa Leśna... - wampirzyca odwróciła wzrok.
- I jest nią Sabine ? - zdziwiłem się - Jesteś pewna, że się nie pomyliłaś ? Raz jak poszliśmy do lasu pod namiot to mało co mnie nie ogłuszyła, kiedy zobaczyła pająka. Nadal gorzej słyszę na lewe ucho - uśmiechnąłem się lekko.
- Niestety się nie mylę - odpowiedziała stanowczo, patrząc mi w oczy - Teraz pewnie będziesz się o nią strasznie martwić i...
- Nie mniej niż o ciebie - wtrąciłem się, przesuwając dłoń na jej policzek - Pamiętaj o tym - wyszeptałem i podniosłem się na nogi - Jak sądzisz ? Dużo nam jeszcze zostało do tych Włoch? Bo mój tyłek nie wytrzyma już za długo.
- Coś z nią nie tak ? - spytałem łagodnie, głaszcząc włosy dziewczyny.
- Nie chcę, byś się martwił - powtórzyła cichutko, wpatrując się w ogień.
- Jeśli mi nie powiesz, będę się martwił jeszcze bardziej - ostrzegłem.
- Skłamałam, mówiąc, że jest potrzebne 7 osób. Jest ich 8. Nimfa Leśna... - wampirzyca odwróciła wzrok.
- I jest nią Sabine ? - zdziwiłem się - Jesteś pewna, że się nie pomyliłaś ? Raz jak poszliśmy do lasu pod namiot to mało co mnie nie ogłuszyła, kiedy zobaczyła pająka. Nadal gorzej słyszę na lewe ucho - uśmiechnąłem się lekko.
- Niestety się nie mylę - odpowiedziała stanowczo, patrząc mi w oczy - Teraz pewnie będziesz się o nią strasznie martwić i...
- Nie mniej niż o ciebie - wtrąciłem się, przesuwając dłoń na jej policzek - Pamiętaj o tym - wyszeptałem i podniosłem się na nogi - Jak sądzisz ? Dużo nam jeszcze zostało do tych Włoch? Bo mój tyłek nie wytrzyma już za długo.
Rozdział 34
- Myślałam, że to Evaelyn znow idzie mi zmyć głowę...
- A właśnie. Mogę ci zadać pytanie?
- Taak? - spytałam z ociąganiem
- Słyszałem kawałek waszej rozmowy
Znieruchomiałam.
- I...
- I czego nie mogę wiedzieć?
- Po prostu nie chcę, żebyś się martwił - wyszeptałam cichutko
- O co?
- Nie mogę...
- O co? - powtórzył łagodnie
- O... Sabine
- A właśnie. Mogę ci zadać pytanie?
- Taak? - spytałam z ociąganiem
- Słyszałem kawałek waszej rozmowy
Znieruchomiałam.
- I...
- I czego nie mogę wiedzieć?
- Po prostu nie chcę, żebyś się martwił - wyszeptałam cichutko
- O co?
- Nie mogę...
- O co? - powtórzył łagodnie
- O... Sabine
niedziela, 4 maja 2014
Rozdział 33
Ledwo otworzyłem drzwi, Katherine wyskoczyła z okna. Szybko do niego podbiegłem. Wampirzyca odbiegła szybko w stronę lasu. Patrzyłem za nią aż zniknęła mi z pola widzenia. Zszedłem powoli na dół.
- I jak? - Spytała Evaelyn, próbując rozpalić w kominku.
- Wyskoczyła przez okno i uciekła - mruknąłem - Daj. Zrobię to - kucnąłem koło niej.
- Serio? - Zdziwiła się elfka - uciekła? Chyba nie ma ochoty z tobą gadać.
- Ile jutro będziemy jechać? - Spytałem, zmieniając temat. Ustawiłem sztabki drewna tak, by tworzyły piramidkę. Dookoła ułożyłem jakieś papiery na rozpałkę - Infernus - wyszeptałem. Po chwili cały pokój zatonął w delikatnym blasku.
- Tyle, ile będzie trzeba. Konie są wytrzymałe, nie bój się. A Primrose lubi czasem pofikać - uśmiechnęła się delikatnie elfka.
- Okej - skinąłem głową, obserwując płomienie. Nagle drzwi otworzyły się i stanęła w nich Katherine.
- Wyskoczyłaś z okna - powiedziałem tylko, nie odrywając wzroku od ognia.
- To byłeś ty? - Zdziwiła się, wchodząc do środka. Usiadła koło mnie, chcąc się trochę ogrzać.
- Nie. Skrzaty - spojrzałem na nią - Pobrudziłaś się - starłem jej resztę krwi z policzka.
- Idę zobaczyć okolicę. Nie rozrabiajcie za dużo - Evaelyn rzuciła złośliwy uśmieszek i wyszła. Zostaliśmy we dwójkę.
- I jak? - Spytała Evaelyn, próbując rozpalić w kominku.
- Wyskoczyła przez okno i uciekła - mruknąłem - Daj. Zrobię to - kucnąłem koło niej.
- Serio? - Zdziwiła się elfka - uciekła? Chyba nie ma ochoty z tobą gadać.
- Ile jutro będziemy jechać? - Spytałem, zmieniając temat. Ustawiłem sztabki drewna tak, by tworzyły piramidkę. Dookoła ułożyłem jakieś papiery na rozpałkę - Infernus - wyszeptałem. Po chwili cały pokój zatonął w delikatnym blasku.
- Tyle, ile będzie trzeba. Konie są wytrzymałe, nie bój się. A Primrose lubi czasem pofikać - uśmiechnęła się delikatnie elfka.
- Okej - skinąłem głową, obserwując płomienie. Nagle drzwi otworzyły się i stanęła w nich Katherine.
- Wyskoczyłaś z okna - powiedziałem tylko, nie odrywając wzroku od ognia.
- To byłeś ty? - Zdziwiła się, wchodząc do środka. Usiadła koło mnie, chcąc się trochę ogrzać.
- Nie. Skrzaty - spojrzałem na nią - Pobrudziłaś się - starłem jej resztę krwi z policzka.
- Idę zobaczyć okolicę. Nie rozrabiajcie za dużo - Evaelyn rzuciła złośliwy uśmieszek i wyszła. Zostaliśmy we dwójkę.
Rozdział 32
Usłyszałam kroki na schodach i westchnęłam. Pewnie Evaelyn znów idzie mi zmyć głowę. Wstałam i podeszłam do okna.
- Hm... - mruknęłam z promiennym uśmiechem - Może by tak...
Skrzypnęły otwierane drzwi, a ja nie odwracając się wyskoczyłam przez okno nakierowując ciężar ciała na przód butów. Wylądowałam w momencie gdy ten ktoś wyjrzał przez okno(zobaczyłam cień) i korzystając z wampirzej szybkości pomknęłam w las.
- Hm... - mruknęłam z promiennym uśmiechem - Może by tak...
Skrzypnęły otwierane drzwi, a ja nie odwracając się wyskoczyłam przez okno nakierowując ciężar ciała na przód butów. Wylądowałam w momencie gdy ten ktoś wyjrzał przez okno(zobaczyłam cień) i korzystając z wampirzej szybkości pomknęłam w las.
***
- Nienawidzę diety Lizzy - powiedziałam klęcząc nad sarną
Z westchnieniem porzuciłam martwą ofiarę i poszłam w stronę domu
Rozdział 31
Wyszedłem z domku i postanowiłem zobaczyć okolicę. Przeszedłem do miejsca, gdzie zostawiliśmy konie. Wszystkie trzy pasły się spokojnie na małej łace. Evaelyn mówiła, że niee uciekną i chyba miała rację. Ostrożnie podszedłem do Primrose.
- Hej malutka - pogłaskałem ją po łbie. Spojrzała na mnie dużym, brązowym okiem, po czym wróciła do skubania trawy. Chyba jednak się nie ruszy. I tak ją dzisiaj trochę przemęczyłem. Jeszcze chwilę obserwowałem te piękne stworzenia i zacząłem wracać do domku.
-...wiem o tym, ty o tym wiesz, ale on nie może - z jednego z pokoi na piętrze rozniósł się głos Katherine. Przystanąłem, wpatrując się w otwarte okno. O czym nie mogę wiedzieć? Po cichu wszedłem do domu, rozglądając się dookoła. Dziewczyny nadal siedziały na piętrze.
- Czemu tak cicho chodzisz? - Spytał ktoś za mną. Odwróciłem się szybko.
- A jakoś tak. Nie chciałem wam przeszkadzać - odpowiedziałem na widok elfki.
- Szybko wróciłeś - zauważyła.
- Poszedłem zobaczyć co z końmi - wzruszyłem ramionami - Katherine jest na góże?
- Tak. Odpoczywa po podróży - Evaelyn obdarzyła mnie uśmiechem.
- To ja się do niej przejdę - rzuciłesz szybko i zacząłem wchodzić po schodach.
- Hej malutka - pogłaskałem ją po łbie. Spojrzała na mnie dużym, brązowym okiem, po czym wróciła do skubania trawy. Chyba jednak się nie ruszy. I tak ją dzisiaj trochę przemęczyłem. Jeszcze chwilę obserwowałem te piękne stworzenia i zacząłem wracać do domku.
-...wiem o tym, ty o tym wiesz, ale on nie może - z jednego z pokoi na piętrze rozniósł się głos Katherine. Przystanąłem, wpatrując się w otwarte okno. O czym nie mogę wiedzieć? Po cichu wszedłem do domu, rozglądając się dookoła. Dziewczyny nadal siedziały na piętrze.
- Czemu tak cicho chodzisz? - Spytał ktoś za mną. Odwróciłem się szybko.
- A jakoś tak. Nie chciałem wam przeszkadzać - odpowiedziałem na widok elfki.
- Szybko wróciłeś - zauważyła.
- Poszedłem zobaczyć co z końmi - wzruszyłem ramionami - Katherine jest na góże?
- Tak. Odpoczywa po podróży - Evaelyn obdarzyła mnie uśmiechem.
- To ja się do niej przejdę - rzuciłesz szybko i zacząłem wchodzić po schodach.
środa, 30 kwietnia 2014
Rozdzial 30
- Teraz do Włoch - powiedziałam
- Jak?
- Na koniach - odparłam beztrosko
***
- Gdzie my teraz jesteśmy? - spytałam po 3 godzinach ciągłego cwału
- Eee... Gdzieś w Słowenii - usłyszałam w odpowiedzi - Zatrzymajmy się na chwilę... Może tam?
Wskazywała na mały, opuszczony dom.
- Jasne - odparł chłopak
Weszliśmy do domku. Poza kuchnią i łazienką, były jeszcze dwa pokoje i strych.
- Gabrielu - zaczęła elfka - Możesz na chwilę zostawić nas same?
- Jasne - mrukną, a ja spojrzałam na nią zadziwiona - Idę pochodzić po lesie
Wciągnęła mnie po schodkach i do jednego z pokoi.
- Dlaczego mu nie powiedziałaś?! - krzyknęła zła
- O czym? - spytałam niewinnie
- O 8!
- A co mu miałam powiedzieć?! - teraz i ja krzyczałam - Że istnieje 8 osoba?! Nikt do tej pory jej nie widział! Mam ponad sto lat, a słyszałam o niej raz w życiu! Powiedzieć mu kim jest?! Że jest nią jego siostra?! Że jego siostra jest Nimfą Leśną?!
- Tak!
- Żeby się o nią jeszcze bardziej martwił?! Zrozum, Sabine jest Driadą, wiem o tym i ty o tym wiesz, ale on nie może!
- Jak?
- Na koniach - odparłam beztrosko
***
- Gdzie my teraz jesteśmy? - spytałam po 3 godzinach ciągłego cwału
- Eee... Gdzieś w Słowenii - usłyszałam w odpowiedzi - Zatrzymajmy się na chwilę... Może tam?
Wskazywała na mały, opuszczony dom.
- Jasne - odparł chłopak
Weszliśmy do domku. Poza kuchnią i łazienką, były jeszcze dwa pokoje i strych.
- Gabrielu - zaczęła elfka - Możesz na chwilę zostawić nas same?
- Jasne - mrukną, a ja spojrzałam na nią zadziwiona - Idę pochodzić po lesie
Wciągnęła mnie po schodkach i do jednego z pokoi.
- Dlaczego mu nie powiedziałaś?! - krzyknęła zła
- O czym? - spytałam niewinnie
- O 8!
- A co mu miałam powiedzieć?! - teraz i ja krzyczałam - Że istnieje 8 osoba?! Nikt do tej pory jej nie widział! Mam ponad sto lat, a słyszałam o niej raz w życiu! Powiedzieć mu kim jest?! Że jest nią jego siostra?! Że jego siostra jest Nimfą Leśną?!
- Tak!
- Żeby się o nią jeszcze bardziej martwił?! Zrozum, Sabine jest Driadą, wiem o tym i ty o tym wiesz, ale on nie może!
sobota, 26 kwietnia 2014
Rozdzaił 29
- Nie ma co za dużo opowiadać - zerknąłem na swoje palce. I błagam, nie nazywaj mnie magikiem, bo czuję się wtedy jakbym wyjmował króliki z kapelusza - spojrzałem na nią błagalnie. Uśmiechnęła się szelmowsko- Co by tu jeszcze powiedzieć... Gram na gitarze. Nigdy nie dawaj mi do rąk szkła, bo pewnie je stłucze.
- Ktoś jeszcze u ciebie w rodzinie jest magiem ? - spytała, chwytając mnie za rękę. Odruchowo zacząłem gładzić jej dłoń.
- Nie. Ale powiedzmy sobie szczerze, jakoś nie żałuję - skrzywiłem się. Zegar w oddali wybił dziesiątą - Muszę już iść - westchnąłem - Do jutra - pocałowałem ją jeszcze w czoło i wyszedłem. Przeszedłem na koniec ciemnego korytarza, potykając się o stary, czerwony dywan. Wszedłem do swojego pokoju, umyłem się i poszedłem spać. Nic mi się nie śniło. Rano obudziło mnie walenie w drzwi.
- Wstawaj Gabriel ! - usłyszałem głos Evaelyn - Musimy już iść !
- Moment - odkrzyknąłem, zrywając się z łóżka. Walenie w drzwi nie ustawało. Podszedłem do nich, otwierając je zgrabnym ruchem.
- Powiedziałem moment - powiedziałem do elfki, która nadal stała z uniesioną ręką. Zamknąłem drzwi, umyłem się, ubrałem i wyszedłem na korytarz. Stała już tam Katherine z Evaelyn.
- Już jestem. Nie trzeba więcej walić mi w drzwi - zgromiłem elfkę wzrokiem.
- No co ? - wzruszyła ramionami - Dobra, chodźmy.
- Co jej jest ? - spytałem się Katherine.
- Nie wiem ? Może się denerwuje, bo zaspałeś półgodziny ? - spojrzała na mnie. Wzruszyłem ramionami.
- Budzik mi nie zadzwonił. Dobra chodźmy - chwyciłem ją za rękę, idąc za elfką.
- Ktoś jeszcze u ciebie w rodzinie jest magiem ? - spytała, chwytając mnie za rękę. Odruchowo zacząłem gładzić jej dłoń.
- Nie. Ale powiedzmy sobie szczerze, jakoś nie żałuję - skrzywiłem się. Zegar w oddali wybił dziesiątą - Muszę już iść - westchnąłem - Do jutra - pocałowałem ją jeszcze w czoło i wyszedłem. Przeszedłem na koniec ciemnego korytarza, potykając się o stary, czerwony dywan. Wszedłem do swojego pokoju, umyłem się i poszedłem spać. Nic mi się nie śniło. Rano obudziło mnie walenie w drzwi.
- Wstawaj Gabriel ! - usłyszałem głos Evaelyn - Musimy już iść !
- Moment - odkrzyknąłem, zrywając się z łóżka. Walenie w drzwi nie ustawało. Podszedłem do nich, otwierając je zgrabnym ruchem.
- Powiedziałem moment - powiedziałem do elfki, która nadal stała z uniesioną ręką. Zamknąłem drzwi, umyłem się, ubrałem i wyszedłem na korytarz. Stała już tam Katherine z Evaelyn.
- Już jestem. Nie trzeba więcej walić mi w drzwi - zgromiłem elfkę wzrokiem.
- No co ? - wzruszyła ramionami - Dobra, chodźmy.
- Co jej jest ? - spytałem się Katherine.
- Nie wiem ? Może się denerwuje, bo zaspałeś półgodziny ? - spojrzała na mnie. Wzruszyłem ramionami.
- Budzik mi nie zadzwonił. Dobra chodźmy - chwyciłem ją za rękę, idąc za elfką.
Rozdział 28
- Proszę! - zawołałam z westchnieniem podchodząc do chłopaka
- Ruszamy r... - Evaelyn przerwała, gdy zauważyła Gabriela - A on co tu robi?
- Coś - odparłam potulnie
- Ruszamy rano, mam nadzieję, że jeszcze będziecie mieć siłę - powiedziała złośliwie i wyszła
- Czy ona... - zaczęłam
- Osądziła nas - stwierdził rozbawiony
- Opowiesz mi o sobie? - spytałam siadają na łóżku - Na razie wiem tylko jak się nazywasz, że jesteś magikiem i masz siostrę Sabine
Usiadł koło mnie.
- Ruszamy r... - Evaelyn przerwała, gdy zauważyła Gabriela - A on co tu robi?
- Coś - odparłam potulnie
- Ruszamy rano, mam nadzieję, że jeszcze będziecie mieć siłę - powiedziała złośliwie i wyszła
- Czy ona... - zaczęłam
- Osądziła nas - stwierdził rozbawiony
- Opowiesz mi o sobie? - spytałam siadają na łóżku - Na razie wiem tylko jak się nazywasz, że jesteś magikiem i masz siostrę Sabine
Usiadł koło mnie.
Rozdział 27
Wszedłem do pokoju, cicho zamykając za sobą drzwi.
- Jesteś na mnie zła ? - spytałem cicho.
- Czemu miałabym być zła ? - zdziwiła się, odrywając wzrok od książki.
- No bo Sabine... Trochę - zaczynałem się plątać - Jest dość specyficzna - podszedłem do łóżka dziewczyny.
- Jak już to jestem zła na nią - odpowiedziała - Siadaj - wskazała podbródkiem miejsce obok siebie.
- Co czytasz ?
- "Wichrowe Wzgórza" - odpowiedziała, zamykając książkę. Zamyśliłem się na chwilę.
- Chyba nie czytałem - odpowiedziałem po chwili.
- Szkoda - westchnęła Katherine - Teraz do Włoch - uśmiechnęła się pod nosem - Moglibyśmy już tam być, gdyby ktoś...
- Oj daj już spokój - zaśmiałem się - Nie chciałem dobra ? To było nie planowane - zacząłem bawić się jej włosami.
- Tak, tak - chwyciła mnie za rękę i położyła ją sobie na policzku. Zacząłem gładzić jej delikatną skórę kciukiem. Zbliżyłem się do niej odrobinę.
- Masz ładne oczy - zacząłem jak głupi. Uśmiechnęła się delikatnie. Pochyliłem się w jej stronę i pocałowałem ją. Miała niezwykle miękkie usta. Położyła mi jedną rękę na plecach, przyciągając do siebie. Wolną dłoń wplotłem w jej cudowne, ciemne włosy. Masze pocałunki stawały się coraz głębsze i coraz bardziej namiętne. Nagle, ktoś zapukał do drzwi. Oderwałem się od dziewczyny, zrywając się na nogi.
- Jesteś na mnie zła ? - spytałem cicho.
- Czemu miałabym być zła ? - zdziwiła się, odrywając wzrok od książki.
- No bo Sabine... Trochę - zaczynałem się plątać - Jest dość specyficzna - podszedłem do łóżka dziewczyny.
- Jak już to jestem zła na nią - odpowiedziała - Siadaj - wskazała podbródkiem miejsce obok siebie.
- Co czytasz ?
- "Wichrowe Wzgórza" - odpowiedziała, zamykając książkę. Zamyśliłem się na chwilę.
- Chyba nie czytałem - odpowiedziałem po chwili.
- Szkoda - westchnęła Katherine - Teraz do Włoch - uśmiechnęła się pod nosem - Moglibyśmy już tam być, gdyby ktoś...
- Oj daj już spokój - zaśmiałem się - Nie chciałem dobra ? To było nie planowane - zacząłem bawić się jej włosami.
- Tak, tak - chwyciła mnie za rękę i położyła ją sobie na policzku. Zacząłem gładzić jej delikatną skórę kciukiem. Zbliżyłem się do niej odrobinę.
- Masz ładne oczy - zacząłem jak głupi. Uśmiechnęła się delikatnie. Pochyliłem się w jej stronę i pocałowałem ją. Miała niezwykle miękkie usta. Położyła mi jedną rękę na plecach, przyciągając do siebie. Wolną dłoń wplotłem w jej cudowne, ciemne włosy. Masze pocałunki stawały się coraz głębsze i coraz bardziej namiętne. Nagle, ktoś zapukał do drzwi. Oderwałem się od dziewczyny, zrywając się na nogi.
Rozdział 26
- Gabrielu - westchnęłam na widok chłopaka
Elfka podeszła do niego i go uzdrowiła.
- Proponuję iść do jakiegoś hotelu, bo nam zasłabniesz - powiedziała Evealyn
Czytałam w swoim pokoju "Wichrowe wzgórze", gdy usłyszałam pukanie.
- Wejść! - zawołałam
W drzwiach pojawiła się głowa Gabriela. Machnęłam ręką żeby podszedł bliżej.
Elfka podeszła do niego i go uzdrowiła.
- Proponuję iść do jakiegoś hotelu, bo nam zasłabniesz - powiedziała Evealyn
***
Czytałam w swoim pokoju "Wichrowe wzgórze", gdy usłyszałam pukanie.
- Wejść! - zawołałam
W drzwiach pojawiła się głowa Gabriela. Machnęłam ręką żeby podszedł bliżej.
piątek, 25 kwietnia 2014
Rozdział 25
Usłyszałem krzyk Sabine. Pobiegłem szybko w jej stronę. Stała w jakimś zaułku i patrzyła ze zgrozą na Katherine.
- Zabierz ją - syknęła wampirzyca. Chwyciłem oszołomioną siostrę za ramię.
- Chodź - mruknąłem tylko. Bez słowa poszła za mną.
- Co to było ? - spytała w końcu, opierając się o ścianę budynku.
- Spokojnie - dotknąłem jej ramienia.
- Co chcesz z nią teraz zrobić ? - spytała Evaelyn.
- Nie możemy zabrać jej ze sobą - pokręciłem głową - Przepraszam, że to tak długo trwało.
- Dałam radę - machnęła ręką - Katherine nie wydaje się zachwycona...
- Wiem - podrapałem się po karku - Ochrzani mnie.
- fajną sobie dziewczynę znalazłeś - mruknęła Sabi.
- To nie jest moja dziewczyna - odpowiedziałem. Czekaliśmy w ciszy na wampirzycę. W końcu wynurzyła się z tego samego zaułka.
- Mogła nas wydać - warknęła podchodząc do mnie - A wtedy nic nie uratuje Mistrza - dźgnęła mnie palcem w pierś.
- Wiem - odpowiedziałem - Ale co miałem zrobić ? Zostawić ją ?
- Ja tu jestem - wtrąciła się Sabi.
- Cicho - uciszyliśmy ją we dwójkę.
- Czyli co zamierzasz zrobić ? - spytała wampirzyca, opierając rękę na biodrze.
- Odstawić ją do domu. To zajmie chwilę. Obiecuję.
- Jak tam chcesz - mruknęła - Tylko nie rób czegoś głupiego.
- Okej - chwyciłem siostrę za rękę, zaczynając wypowiadać formułę odpowiedniego zaklęcia. Znowu podróż cieniem. Po chwili byłem w swoim domu.
- Ładnie tutaj - rozejrzała się dookoła Sabi.
- Nie wychodź i nie otwieraj nikomu - powiedziałem tylko, opierając się o ścianę. Znowu kręciło mi się w głowie - Mam nadzieję, że wrócę szybko - w myślach już zaczynałem wypowiadać odpowiednią formułę. Byleby starczyło mi sił.
- Znowu mnie zostawiasz ? - usłyszałem tylko i zacząłem znowu przenosić się do Rumunii. Wylądowałem przecznicę od klubu. I tak nieźle. Poczłapałem do dziewczyna, które chyba nie były w najlepszych humorach.
- Zabierz ją - syknęła wampirzyca. Chwyciłem oszołomioną siostrę za ramię.
- Chodź - mruknąłem tylko. Bez słowa poszła za mną.
- Co to było ? - spytała w końcu, opierając się o ścianę budynku.
- Spokojnie - dotknąłem jej ramienia.
- Co chcesz z nią teraz zrobić ? - spytała Evaelyn.
- Nie możemy zabrać jej ze sobą - pokręciłem głową - Przepraszam, że to tak długo trwało.
- Dałam radę - machnęła ręką - Katherine nie wydaje się zachwycona...
- Wiem - podrapałem się po karku - Ochrzani mnie.
- fajną sobie dziewczynę znalazłeś - mruknęła Sabi.
- To nie jest moja dziewczyna - odpowiedziałem. Czekaliśmy w ciszy na wampirzycę. W końcu wynurzyła się z tego samego zaułka.
- Mogła nas wydać - warknęła podchodząc do mnie - A wtedy nic nie uratuje Mistrza - dźgnęła mnie palcem w pierś.
- Wiem - odpowiedziałem - Ale co miałem zrobić ? Zostawić ją ?
- Ja tu jestem - wtrąciła się Sabi.
- Cicho - uciszyliśmy ją we dwójkę.
- Czyli co zamierzasz zrobić ? - spytała wampirzyca, opierając rękę na biodrze.
- Odstawić ją do domu. To zajmie chwilę. Obiecuję.
- Jak tam chcesz - mruknęła - Tylko nie rób czegoś głupiego.
- Okej - chwyciłem siostrę za rękę, zaczynając wypowiadać formułę odpowiedniego zaklęcia. Znowu podróż cieniem. Po chwili byłem w swoim domu.
- Ładnie tutaj - rozejrzała się dookoła Sabi.
- Nie wychodź i nie otwieraj nikomu - powiedziałem tylko, opierając się o ścianę. Znowu kręciło mi się w głowie - Mam nadzieję, że wrócę szybko - w myślach już zaczynałem wypowiadać odpowiednią formułę. Byleby starczyło mi sił.
- Znowu mnie zostawiasz ? - usłyszałem tylko i zacząłem znowu przenosić się do Rumunii. Wylądowałem przecznicę od klubu. I tak nieźle. Poczłapałem do dziewczyna, które chyba nie były w najlepszych humorach.
Rozdzial 24
Mierzyłyśmy się wzrokiem. Ja i Evealyn kontra jego siostra.
- Coś nie tak ? - spytał chłopak
- Nie - odparłam słodko - Zastanawiałam się jakiej jest rasy
- Jak to: Jakiej rasy? - spytała
- Jestem Katherine, a ty?
- Sabine
- A ja jestem Evealyn - wtrąciła elfka
- O co chodzi z rasami?
- Ty naprawdę nic nie wiesz? - westchnęłam
- Kiedy ty ja zaakceptujesz? - dopytywał się Gabriel
- Kiedyś na pewno - odparłam - A jeśli chodzi o rasy. Twój brat jest magiem - zwróciłam się niechętnie do młodej - Ale ty nie wykazujesz żadnych tego oznak
- A czym ty jesteście?
- Gabrielu idę zapolować - powiedziałam ignorując pytanie
- Jasne. Musisz codziennie?
- Musisz się do tego przyzwyczaić - zaćwierkałam wesoło idąc w stronę baru
Słyszałam idącą za mną Sabine. Podeszłam do barmana.
- Cześć - powiedział taksując mnie wzrokiem
- Hej. Mógłbyś mi pomóc? - spytałam obierając się o ladę
- W czym?
- Przejdziemy się na chwilę na dwór?
Kiwnął głową i po chwili wychodziliśmy. Mrugnęłam do Gabriela.
- Więc? - spojrzałam na barmana i chwyciłam go za szyję przyciągając ją do warg. Zaczęłam się pożywiać, po czym usłyszałam krzyk Sabine, która przyszła tu za mną. Zaraz potem kroki magika i elfki, bo przybiegli zobaczyć co się dzieje.
- Coś nie tak ? - spytał chłopak
- Nie - odparłam słodko - Zastanawiałam się jakiej jest rasy
- Jak to: Jakiej rasy? - spytała
- Jestem Katherine, a ty?
- Sabine
- A ja jestem Evealyn - wtrąciła elfka
- O co chodzi z rasami?
- Ty naprawdę nic nie wiesz? - westchnęłam
- Kiedy ty ja zaakceptujesz? - dopytywał się Gabriel
- Kiedyś na pewno - odparłam - A jeśli chodzi o rasy. Twój brat jest magiem - zwróciłam się niechętnie do młodej - Ale ty nie wykazujesz żadnych tego oznak
- A czym ty jesteście?
- Gabrielu idę zapolować - powiedziałam ignorując pytanie
- Jasne. Musisz codziennie?
- Musisz się do tego przyzwyczaić - zaćwierkałam wesoło idąc w stronę baru
Słyszałam idącą za mną Sabine. Podeszłam do barmana.
- Cześć - powiedział taksując mnie wzrokiem
- Hej. Mógłbyś mi pomóc? - spytałam obierając się o ladę
- W czym?
- Przejdziemy się na chwilę na dwór?
Kiwnął głową i po chwili wychodziliśmy. Mrugnęłam do Gabriela.
- Więc? - spojrzałam na barmana i chwyciłam go za szyję przyciągając ją do warg. Zaczęłam się pożywiać, po czym usłyszałam krzyk Sabine, która przyszła tu za mną. Zaraz potem kroki magika i elfki, bo przybiegli zobaczyć co się dzieje.
Rozdział 23
- Ostrzegam, że mam dwie lewe nogi - uśmiechnąłem się półgębkiem. Wmieszaliśmy w tłum tańczących nastolatków. Zaczęliśmy ruszać się w rytm muzyki. Nagle zabrzęczała mi komórka. Wyciągnąłem ją z kieszeni. Sabine. Odszedłem gdzieś na ubocze.
- Tak ? - spytałem, próbując ją usłyszeć.
- Cześć Gabi - przywitała się siostra - Nie przeszkadzam ?
- Nawet nie - pomachałem szukającej mnie Katherine. Podeszła powoli.
- Coś się stało ? - spytała tuż koło mojego ucha.
- Gabi słuchaj - zaczęła moja siostra - Gdzie mieszkasz ? Bo tata... - głos się jej załamał. W tle usłyszałem walenie w drzwi - On zwariował - załkała moja siostra - Mogę się do ciebie przeprowadzić ?
- Nie ma mnie w domu. Nie mam jak wrócić - poczułem, że trzęsą mi się ręce. Jeśli ten idiota zwany moim ojcem ją skrzywdzi... Będzie żałować.
- Proszę. Powiedz chociaż gdzie. Ja sama znajdę - mówiła szeptem. Pewnie się gdzieś schowała.
- Zaraz będę - odszepnąłem. Wampirzyca położyła mi rękę na ramieniu.
- Co jest ?
- Ojciec zwariował i chyba chce zabić Sabi - odpowiedziałem, szukając wzrokiem Evaelyn - Muszę jej pomóc.
- Nie dasz rady - potrząsnęła moim ramieniem.
- Sam nie. Ale jeśli ktoś mi pomoże ? Może się udać - wmieszałem się ponownie w tłum. W końcu zauważyłem elfkę. Chwyciłem ją za ramię.
- Co ? - próbowała przekrzyczeć muzykę.
- Możesz mi pomóc ? - spytałem.
- A o co chodzi ? - opowiedziałem jej całą historię w mocnym skrócie. Skinęła tylko głową. Wskazała na wyjście z klubu. Na dworze zaczynało już robić się ciemno.
- Otworzę portal. Masz wejść, pomyśleć o swoim domu, wziąć siostrę i wejść ponownie w portal - wyjaśniła mi szybko - Ja rzucę zaklęcie, jednak nie wiem ile czasu wytrzymam. Musisz zrobić to szybko.
- Okej - skinąłem głową. Po chwili przede mną otworzyło się coś na kształt dziury. Wszedłem w nią, wyobrażając sobie po kolei mój stary dom w Irlandii. W końcu wylądowałem w salonie. Wszystko było tak, jak zapamiętałem. Nagle w jednym z pokoi rozległ się wysoki krzyk. Pobiegłem w jego stronę. Stanąłem jak wryty przed wyważonymi drzwiami. Ale to nie to mnie zamurowało. Moja siostra kuliła się w kącie, próbując odgonić się od stojącej nad nią postaci. Cały pokój był zdemolowany. Zasłony zerwane, pościel ściągnięta z łóżka, książki i inne przedmioty leżały rozrzucone po całej podłodze.
- Zostaw ją ! - krzyknąłem od progu, rozpalając ogniki na mojej dłoni.
- Kogo my tu mamy ? - spytał ochrypniętym głosem mój ojciec. Nie mogłem zobaczyć do końca jego twarzy - Syn marnotrawny wrócił...
- Zamknij się - warknąłem - Sabi. Chodź.
- A bierz ją sobie - zawołał ojciec. Siostra szybko zerwała się z ziemi i podbiegła do mnie. Chwyciłem ją za rękę, ciągnąc w stronę portalu.
- Trzymaj się mocno - szepnąłem, wchodząc do środka. Po chwili byliśmy z powrotem w Rumunii. Obie dziewczyny wpatrywały się w moją siostrę.
- Coś nie tak ? - spytałem, otrzepując spodnie.
- Tak ? - spytałem, próbując ją usłyszeć.
- Cześć Gabi - przywitała się siostra - Nie przeszkadzam ?
- Nawet nie - pomachałem szukającej mnie Katherine. Podeszła powoli.
- Coś się stało ? - spytała tuż koło mojego ucha.
- Gabi słuchaj - zaczęła moja siostra - Gdzie mieszkasz ? Bo tata... - głos się jej załamał. W tle usłyszałem walenie w drzwi - On zwariował - załkała moja siostra - Mogę się do ciebie przeprowadzić ?
- Nie ma mnie w domu. Nie mam jak wrócić - poczułem, że trzęsą mi się ręce. Jeśli ten idiota zwany moim ojcem ją skrzywdzi... Będzie żałować.
- Proszę. Powiedz chociaż gdzie. Ja sama znajdę - mówiła szeptem. Pewnie się gdzieś schowała.
- Zaraz będę - odszepnąłem. Wampirzyca położyła mi rękę na ramieniu.
- Co jest ?
- Ojciec zwariował i chyba chce zabić Sabi - odpowiedziałem, szukając wzrokiem Evaelyn - Muszę jej pomóc.
- Nie dasz rady - potrząsnęła moim ramieniem.
- Sam nie. Ale jeśli ktoś mi pomoże ? Może się udać - wmieszałem się ponownie w tłum. W końcu zauważyłem elfkę. Chwyciłem ją za ramię.
- Co ? - próbowała przekrzyczeć muzykę.
- Możesz mi pomóc ? - spytałem.
- A o co chodzi ? - opowiedziałem jej całą historię w mocnym skrócie. Skinęła tylko głową. Wskazała na wyjście z klubu. Na dworze zaczynało już robić się ciemno.
- Otworzę portal. Masz wejść, pomyśleć o swoim domu, wziąć siostrę i wejść ponownie w portal - wyjaśniła mi szybko - Ja rzucę zaklęcie, jednak nie wiem ile czasu wytrzymam. Musisz zrobić to szybko.
- Okej - skinąłem głową. Po chwili przede mną otworzyło się coś na kształt dziury. Wszedłem w nią, wyobrażając sobie po kolei mój stary dom w Irlandii. W końcu wylądowałem w salonie. Wszystko było tak, jak zapamiętałem. Nagle w jednym z pokoi rozległ się wysoki krzyk. Pobiegłem w jego stronę. Stanąłem jak wryty przed wyważonymi drzwiami. Ale to nie to mnie zamurowało. Moja siostra kuliła się w kącie, próbując odgonić się od stojącej nad nią postaci. Cały pokój był zdemolowany. Zasłony zerwane, pościel ściągnięta z łóżka, książki i inne przedmioty leżały rozrzucone po całej podłodze.
- Zostaw ją ! - krzyknąłem od progu, rozpalając ogniki na mojej dłoni.
- Kogo my tu mamy ? - spytał ochrypniętym głosem mój ojciec. Nie mogłem zobaczyć do końca jego twarzy - Syn marnotrawny wrócił...
- Zamknij się - warknąłem - Sabi. Chodź.
- A bierz ją sobie - zawołał ojciec. Siostra szybko zerwała się z ziemi i podbiegła do mnie. Chwyciłem ją za rękę, ciągnąc w stronę portalu.
- Trzymaj się mocno - szepnąłem, wchodząc do środka. Po chwili byliśmy z powrotem w Rumunii. Obie dziewczyny wpatrywały się w moją siostrę.
- Coś nie tak ? - spytałem, otrzepując spodnie.
środa, 23 kwietnia 2014
Rozdział 22
- Chodźmy do jakiegoś klubu - powiedziała elfka
Wzruszyłam ramionami i ruszyliśmy za nią.
Wzruszyłam ramionami i ruszyliśmy za nią.
***
- Zatańczymy? - spytał Gabriel
Siedzieliśmy w rogu sali. Evealyn tańczyła gdzieś na parkiecie.
- Jasne
Wstaliśmy od stołu, weszliśmy na parkiet i zaczęliśmy tańczyć.
poniedziałek, 21 kwietnia 2014
Rozdział 21
- Tak - odpowiedziałem, wchodząc na konia. Jeszcze nie byłem taka niedorajdą, bym nie umiał jeździć konno. Jednak faktycznie, dawno tego nie robiłem i teraz żałowałem.
- To co ? Jedziemy ? - spytała elfka, odwracając się do nas. Skinąłem głową, dając koniu łydkę. Posłusznie ruszył stępem.
- Chcemy tam dotrzeć przed jutrem - zawołała Katherine, wyprzedzając mnie w galopie. Spiąłem konia, przechodząc najpierw w kłus a potem w galop. Primrose mocno wybijała i z każda chwilą bałem się, że nie utrzymam się w siodle. Wyjechaliśmy w końcu z lasu. Otaczało nas pustkowie, co było dziwne, biorąc pod uwagę fakt, że nie byliśmy aż tak daleko od miasta. Dziewczyny wyprzedziły mnie dość mocno. Nadal miałem je w zasięgu wzroku, jednak wyraźnie przyśpieszały.
- Dasz radę ? - spytałem, pochylając się nad szyją wierzchowca. Klacz parsknęła radośnie, ruszając jak torpeda cwałem. Uniosłem się lekko w strzemionach, kurcząc jednocześnie ramiona. Poruszałem się razem z koniem, tworząc harmonijną całość. Już po chwili dogoniłem dziewczyny i musiałem hamować Primrose, by nie pognała dalej. Klaczka była pełna, rozpierającej ją energii.
- Mogę ? - spytałem, patrząc na elfkę. Skinęła głową z uśmiechem. Wystarczyło, że poluzowałem wodze. Klacz pognała przed siebie, co jakiś czas wykonując małe podskoki radości. W końcu ujrzałem miasto. Nie było jakieś super duże ani nic. Zwykłe miasteczko na obrzeżach większego miasta. Zwolniłem do galopu a potem do kłusa. Primrose wesoło zarżała, potrząsając łbem. Poklepałem ją po szyi, uśmiechając się do siebie.
- Od razu lepiej wyglądasz - stwierdziła Katherine, przejeżdżając koło mnie.
- Dzięki - odpowiedziałem, poprawiając sterczące na wszystkie strony włosy.
- Całkiem nieźle jeździsz - zauważyła Elfka - Gdzie się uczyłeś ?
- Na farmie u babci - odpowiedziałem, zsiadając. Dojechaliśmy już na miejsce. Teraz będziemy zwiedzać... Za jakie grzechy ?
- To co ? Jedziemy ? - spytała elfka, odwracając się do nas. Skinąłem głową, dając koniu łydkę. Posłusznie ruszył stępem.
- Chcemy tam dotrzeć przed jutrem - zawołała Katherine, wyprzedzając mnie w galopie. Spiąłem konia, przechodząc najpierw w kłus a potem w galop. Primrose mocno wybijała i z każda chwilą bałem się, że nie utrzymam się w siodle. Wyjechaliśmy w końcu z lasu. Otaczało nas pustkowie, co było dziwne, biorąc pod uwagę fakt, że nie byliśmy aż tak daleko od miasta. Dziewczyny wyprzedziły mnie dość mocno. Nadal miałem je w zasięgu wzroku, jednak wyraźnie przyśpieszały.
- Dasz radę ? - spytałem, pochylając się nad szyją wierzchowca. Klacz parsknęła radośnie, ruszając jak torpeda cwałem. Uniosłem się lekko w strzemionach, kurcząc jednocześnie ramiona. Poruszałem się razem z koniem, tworząc harmonijną całość. Już po chwili dogoniłem dziewczyny i musiałem hamować Primrose, by nie pognała dalej. Klaczka była pełna, rozpierającej ją energii.
- Mogę ? - spytałem, patrząc na elfkę. Skinęła głową z uśmiechem. Wystarczyło, że poluzowałem wodze. Klacz pognała przed siebie, co jakiś czas wykonując małe podskoki radości. W końcu ujrzałem miasto. Nie było jakieś super duże ani nic. Zwykłe miasteczko na obrzeżach większego miasta. Zwolniłem do galopu a potem do kłusa. Primrose wesoło zarżała, potrząsając łbem. Poklepałem ją po szyi, uśmiechając się do siebie.
- Od razu lepiej wyglądasz - stwierdziła Katherine, przejeżdżając koło mnie.
- Dzięki - odpowiedziałem, poprawiając sterczące na wszystkie strony włosy.
- Całkiem nieźle jeździsz - zauważyła Elfka - Gdzie się uczyłeś ?
- Na farmie u babci - odpowiedziałem, zsiadając. Dojechaliśmy już na miejsce. Teraz będziemy zwiedzać... Za jakie grzechy ?
Subskrybuj:
Posty (Atom)