piątek, 25 kwietnia 2014

Rozdział 25

Usłyszałem krzyk Sabine. Pobiegłem szybko w jej stronę. Stała w jakimś zaułku i patrzyła ze zgrozą na Katherine.
- Zabierz ją - syknęła wampirzyca. Chwyciłem oszołomioną siostrę za ramię.
- Chodź - mruknąłem tylko. Bez słowa poszła za mną.
- Co to było ? - spytała w końcu, opierając się o ścianę budynku.
- Spokojnie - dotknąłem jej ramienia.
- Co chcesz z nią teraz zrobić ? - spytała Evaelyn.
- Nie możemy zabrać jej ze sobą - pokręciłem głową - Przepraszam, że to tak długo trwało.
- Dałam radę - machnęła ręką - Katherine nie wydaje się zachwycona...
- Wiem - podrapałem się po karku - Ochrzani mnie.
- fajną sobie dziewczynę znalazłeś - mruknęła Sabi.
- To nie jest moja dziewczyna - odpowiedziałem. Czekaliśmy w ciszy na wampirzycę. W końcu wynurzyła się z tego samego zaułka.
- Mogła nas wydać - warknęła podchodząc do mnie - A wtedy nic nie uratuje Mistrza - dźgnęła mnie palcem w pierś.
- Wiem - odpowiedziałem - Ale co miałem zrobić ? Zostawić ją ?
- Ja tu jestem - wtrąciła się Sabi.
- Cicho - uciszyliśmy ją we dwójkę.
- Czyli co zamierzasz zrobić ? - spytała wampirzyca, opierając rękę na biodrze.
- Odstawić ją do domu. To zajmie chwilę. Obiecuję.
- Jak tam chcesz - mruknęła - Tylko nie rób czegoś głupiego.
- Okej - chwyciłem siostrę za rękę, zaczynając wypowiadać formułę odpowiedniego zaklęcia. Znowu podróż cieniem. Po chwili byłem w swoim domu.
- Ładnie tutaj - rozejrzała się dookoła Sabi.
- Nie wychodź i nie otwieraj nikomu - powiedziałem tylko, opierając się o ścianę. Znowu kręciło mi się w głowie - Mam nadzieję, że wrócę szybko - w myślach już zaczynałem wypowiadać odpowiednią formułę. Byleby starczyło mi sił.
- Znowu mnie zostawiasz ? - usłyszałem tylko i zacząłem znowu przenosić się do Rumunii. Wylądowałem przecznicę od klubu. I tak nieźle. Poczłapałem do dziewczyna, które chyba nie były w najlepszych humorach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz