Wszedłem do pokoju, cicho zamykając za sobą drzwi.
- Jesteś na mnie zła ? - spytałem cicho.
- Czemu miałabym być zła ? - zdziwiła się, odrywając wzrok od książki.
- No bo Sabine... Trochę - zaczynałem się plątać - Jest dość specyficzna - podszedłem do łóżka dziewczyny.
- Jak już to jestem zła na nią - odpowiedziała - Siadaj - wskazała podbródkiem miejsce obok siebie.
- Co czytasz ?
- "Wichrowe Wzgórza" - odpowiedziała, zamykając książkę. Zamyśliłem się na chwilę.
- Chyba nie czytałem - odpowiedziałem po chwili.
- Szkoda - westchnęła Katherine - Teraz do Włoch - uśmiechnęła się pod nosem - Moglibyśmy już tam być, gdyby ktoś...
- Oj daj już spokój - zaśmiałem się - Nie chciałem dobra ? To było nie planowane - zacząłem bawić się jej włosami.
- Tak, tak - chwyciła mnie za rękę i położyła ją sobie na policzku. Zacząłem gładzić jej delikatną skórę kciukiem. Zbliżyłem się do niej odrobinę.
- Masz ładne oczy - zacząłem jak głupi. Uśmiechnęła się delikatnie. Pochyliłem się w jej stronę i pocałowałem ją. Miała niezwykle miękkie usta. Położyła mi jedną rękę na plecach, przyciągając do siebie. Wolną dłoń wplotłem w jej cudowne, ciemne włosy. Masze pocałunki stawały się coraz głębsze i coraz bardziej namiętne. Nagle, ktoś zapukał do drzwi. Oderwałem się od dziewczyny, zrywając się na nogi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz