piątek, 18 kwietnia 2014

Rozdział 9

Zaniemówiłem. Nie wiedziałem, co powiedzieć.
- Ale... - zacząłem. Nadal nie wiedziałem, co powiedzieć.
- Wydaje ci się to dziwne prawda ? - spytała, patrząc na mnie.
- I po co mi było ruszać się z Irlandii ? - spytałem sam siebie, splatając dłonie za głową - Trzeba było siedzieć na tyłki i gadać o kobaltach.
- Ktoś w końcu musi zakończyć tą wojnę - wampirzyca nakładała nacisk na każde słowo, podkreślając je, dźgając mnie w pierś - I wypadło na ciebie.
- Ale ja nie dam rady ! - krzyknąłem, zwracając uwagę osób siedzących obok nas. Uniosłem dłoń w przepraszającym geście.
- Zachowuj się ciszej - syknęła mi do ucha dziewczyna.
- Jak mam się do cholery zachowywać cicho, jeśli dowiedziałem się, że ode mnie... - coś przyciągnęło mój wzrok. Szybki ruch wychwycony kątem oka. Odwróciłem się w tamtą stronę, jednak nikogo tam nie było.
- Coś nie tak ? - spytała Katherine, patrząc tam gdzie ja.
- Jesteśmy obserwowani - wyszeptałem. Zacząłem mruczeć zaklęcie Widzenia. Powietrze falowało w miejscu, gdzie stała jakaś postać. Niewidzialność. Nieźle. Zacząłem ją neutralizować, jednak coś stanęło mi na drodze. Inny mag. Otworzyłem oczy i spojrzałem na dziewczynę siedzącą obok mnie. Wpatrywała się we mnie z zaciekawieniem.
- Musimy iść - chwyciłem ją za nadgarstek. Jej skóra była zimna. To tak jakbym chwycił kostkę lodu. Zacząłem biec w stronę... No w każdym bądź razie gdzieś. Przy okazji potrącałem ludzi. Odwracali się, by nas opieprzyć, jednak biegliśmy dalej. W końcu przedostaliśmy się do mniej zaludnionych uliczek. Było tu chłodniej niż na placu. Wszędzie walały się śmieci. Gdzieś nawet przebiegł rudy szczur.
- Co widziałeś ? - spytała wampirzyca, chwytając mnie za ramiona. Oddech mi przyśpieszył. Czułem, jak robi mi się nieznośnie gorąco. Czułem się jak w transie. Dziewczyna potrząsnęła mną - Co widziałeś ?!
- Padnij ! - zawołałem tylko, rzucając się na nią. Po chwili tak, gdzie staliśmy, wybuchł ogień. Wampirzyca wpatrywała się w niego. Wyszeptałem zaklęcie ochronne. Coś się szykuje. I to nie jest nic dobrego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz