piątek, 18 kwietnia 2014

Rozdział 10

Wsłuchiwałam się w otaczająca nas ciszę.
- Nic tu nie ma - powiedziałam uspokajająco - Chodźmy do mnie do domu, będzie bezpieczniej.
Chłopak kiwnął lekko głową i pomógł mi wstać. Po paru minutach było już ciemno, a ja usłyszałam szelest liści.
- Czekaj - zatrzymałam go
- Co?
- Słyszysz?
W tym momencie z krzaków wyskoczył goblin z drewnianym kołkiem w ręce. Krzyknęłam wysuwając kły. Chwyciłam karła za szyję i podniosłam wyżej dusząc go. Moje oczy płonęły czerwonym blaskiem. Chwilę później goblin padł martwy na ziemię i usłyszałam krzyk chłopaka.
- Katherine! - słyszałam w głosie panikę
Już miałam się odwrócić, gdy poczułam, że ktoś wbija mi w plecy kołek. Krzyknęłam z bólu obracając się. Szybko złamałam goblinowi kark i upadłam na ziemię.
- Gabrielu... - jęknęłam cicho
Mag podbiegł do mnie ze łzami w oczach.
- Katherine... - szepnął
- Nie trafił - znów jęknęłam - Wyciągnij to ze mnie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz