piątek, 25 kwietnia 2014

Rozdział 23

- Ostrzegam, że mam dwie lewe nogi - uśmiechnąłem się półgębkiem. Wmieszaliśmy w tłum tańczących nastolatków. Zaczęliśmy ruszać się w rytm muzyki. Nagle zabrzęczała mi komórka. Wyciągnąłem ją z kieszeni. Sabine. Odszedłem gdzieś na ubocze.
- Tak ? - spytałem, próbując ją usłyszeć.
- Cześć Gabi - przywitała się siostra - Nie przeszkadzam ?
- Nawet nie - pomachałem szukającej mnie Katherine. Podeszła powoli.
- Coś się stało ? - spytała tuż koło mojego ucha.
- Gabi słuchaj - zaczęła moja siostra - Gdzie mieszkasz ? Bo tata... - głos się jej załamał. W tle usłyszałem walenie w drzwi - On zwariował - załkała moja siostra - Mogę się do ciebie przeprowadzić ?
- Nie ma mnie w domu. Nie mam jak wrócić - poczułem, że trzęsą mi się ręce. Jeśli ten idiota zwany moim ojcem ją skrzywdzi... Będzie żałować.
- Proszę. Powiedz chociaż gdzie. Ja sama znajdę - mówiła szeptem. Pewnie się gdzieś schowała.
- Zaraz będę - odszepnąłem. Wampirzyca położyła mi rękę na ramieniu.
- Co jest ?
- Ojciec zwariował i chyba chce zabić Sabi - odpowiedziałem, szukając wzrokiem Evaelyn - Muszę jej pomóc.
- Nie dasz rady - potrząsnęła moim ramieniem.
- Sam nie. Ale jeśli ktoś mi pomoże ? Może się udać - wmieszałem się ponownie w tłum. W końcu zauważyłem elfkę. Chwyciłem ją za ramię.
- Co ? - próbowała przekrzyczeć muzykę.
- Możesz mi pomóc ? - spytałem.
- A o co chodzi ? - opowiedziałem jej całą historię w mocnym skrócie. Skinęła tylko głową. Wskazała na wyjście z klubu. Na dworze zaczynało już robić się ciemno.
- Otworzę portal. Masz wejść, pomyśleć o swoim domu, wziąć siostrę i wejść ponownie w portal - wyjaśniła mi szybko - Ja rzucę zaklęcie, jednak nie wiem ile czasu wytrzymam. Musisz zrobić to szybko.
- Okej - skinąłem głową. Po chwili przede mną otworzyło się coś na kształt dziury. Wszedłem w nią, wyobrażając sobie po kolei mój stary dom w Irlandii. W końcu wylądowałem w salonie. Wszystko było tak, jak zapamiętałem. Nagle w jednym z pokoi rozległ się wysoki krzyk. Pobiegłem w jego stronę. Stanąłem jak wryty przed wyważonymi drzwiami. Ale to nie to mnie zamurowało. Moja siostra kuliła się w kącie, próbując odgonić się od stojącej nad nią postaci. Cały pokój był zdemolowany. Zasłony zerwane, pościel ściągnięta z łóżka, książki i inne przedmioty leżały rozrzucone po całej podłodze.
- Zostaw ją ! - krzyknąłem od progu, rozpalając ogniki na mojej dłoni.
- Kogo my tu mamy ? - spytał ochrypniętym głosem mój ojciec. Nie mogłem zobaczyć do końca jego twarzy - Syn marnotrawny wrócił...
- Zamknij się - warknąłem - Sabi. Chodź.
- A bierz ją sobie - zawołał ojciec. Siostra szybko zerwała się z ziemi i podbiegła do mnie. Chwyciłem ją za rękę, ciągnąc w stronę portalu.
- Trzymaj się mocno - szepnąłem, wchodząc do środka. Po chwili byliśmy z powrotem w Rumunii. Obie dziewczyny wpatrywały się w moją siostrę.
- Coś nie tak ? - spytałem, otrzepując spodnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz