- Tak - odpowiedziałem, wchodząc na konia. Jeszcze nie byłem taka niedorajdą, bym nie umiał jeździć konno. Jednak faktycznie, dawno tego nie robiłem i teraz żałowałem.
- To co ? Jedziemy ? - spytała elfka, odwracając się do nas. Skinąłem głową, dając koniu łydkę. Posłusznie ruszył stępem.
- Chcemy tam dotrzeć przed jutrem - zawołała Katherine, wyprzedzając mnie w galopie. Spiąłem konia, przechodząc najpierw w kłus a potem w galop. Primrose mocno wybijała i z każda chwilą bałem się, że nie utrzymam się w siodle. Wyjechaliśmy w końcu z lasu. Otaczało nas pustkowie, co było dziwne, biorąc pod uwagę fakt, że nie byliśmy aż tak daleko od miasta. Dziewczyny wyprzedziły mnie dość mocno. Nadal miałem je w zasięgu wzroku, jednak wyraźnie przyśpieszały.
- Dasz radę ? - spytałem, pochylając się nad szyją wierzchowca. Klacz parsknęła radośnie, ruszając jak torpeda cwałem. Uniosłem się lekko w strzemionach, kurcząc jednocześnie ramiona. Poruszałem się razem z koniem, tworząc harmonijną całość. Już po chwili dogoniłem dziewczyny i musiałem hamować Primrose, by nie pognała dalej. Klaczka była pełna, rozpierającej ją energii.
- Mogę ? - spytałem, patrząc na elfkę. Skinęła głową z uśmiechem. Wystarczyło, że poluzowałem wodze. Klacz pognała przed siebie, co jakiś czas wykonując małe podskoki radości. W końcu ujrzałem miasto. Nie było jakieś super duże ani nic. Zwykłe miasteczko na obrzeżach większego miasta. Zwolniłem do galopu a potem do kłusa. Primrose wesoło zarżała, potrząsając łbem. Poklepałem ją po szyi, uśmiechając się do siebie.
- Od razu lepiej wyglądasz - stwierdziła Katherine, przejeżdżając koło mnie.
- Dzięki - odpowiedziałem, poprawiając sterczące na wszystkie strony włosy.
- Całkiem nieźle jeździsz - zauważyła Elfka - Gdzie się uczyłeś ?
- Na farmie u babci - odpowiedziałem, zsiadając. Dojechaliśmy już na miejsce. Teraz będziemy zwiedzać... Za jakie grzechy ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz