Spojrzałem na dziewczynę i poczułem, że mimowolnie się uśmiecham.
- Ładnie wyglądasz - stwierdziłem, podchodząc do niej.
- Dziękuję - odpowiedziała skinieniem głowy - Tylko niczego nie rozwal - powiedziała i wyszła z pokoju, kołysząc biodrami.
- Pomogę ci - objąłem ją w pasie, pomagając pokonywać następne stopnie. Kiedy podchodziła powoli do sofy, dorzuciłem parę sztabek drewna do ognia. Od razu zrobiło się cieplej i przyjemniej.
- Dobranoc - podszedłem do wampirzycy - Kolorowych snów - pochyliłem się nad nią. Włosy rozsypały się po białej poduszce, tworząc wokół jej głowy brązową aureolę.
- Dobranoc - Wyszeptała. Pochyliłem się jeszcze bardziej, po czym ją pocałowałem. Jej usta były niezwykle miękkie. Jęknęła, pogłębiając nasz pocałunek. Wplotłem rękę w jej gęste włosy, całując ją namiętnie. Położyła mi rękę na plecach i przyciągnęła do siebie.
- Dobranoc - wyszeptała, odsuwając się ode mnie.
- Dobranoc - powiedziałem z uśmiechem, kierując się na schody. Położyłem się w samych bokserkach i po chwili zapadłem w sen. Obudziło mnie uporczywe dzwonienie telefonu.
- Halo? - Spytałem, nadal nie otwierając oczu. Dopiero po chwili zorientowałem się, że to budzik i że mam jakieś pół godziny do rozpoczęcia pracy. Przeklinając, zerwałem się z łóżka, ubrałem w wczorajsze rzeczy i zbiegłem na dół. Katherine nadal spała. Napisałem jej notatkę, że idę do sklepu muzycznego, po czym wybiegłem na ulicę. Pędziłem na złamanie karku. W ostatniej chwili uskoczyłem przed jadącym samochodem i wbiegłem do sklepu.
- Punktualny co do minuty - przywitał mnie właściciel. Wyglądał mniej więcej tak samo jak wczoraj. Sprany t-shirt, skórzana kurtka i spodnie spięte paskiem w trupie czaszki. Włosy spiął w kucyk.
- Masz robotę na zapleczu. Posprzątaj tam trochę - machnął ręką w stronę jakiś drzwi. Faktycznie, mieścił się tam zagracony po granice możliwości kantorek. Wszędzie walały się opakowania po piwie, pizzy i czymś jeszcze, ukrytym pod pleśnią. Zwalczyłem odruch wymiotmy i wziąłem się za porządki.
- Ładnie wyglądasz - stwierdziłem, podchodząc do niej.
- Dziękuję - odpowiedziała skinieniem głowy - Tylko niczego nie rozwal - powiedziała i wyszła z pokoju, kołysząc biodrami.
- Pomogę ci - objąłem ją w pasie, pomagając pokonywać następne stopnie. Kiedy podchodziła powoli do sofy, dorzuciłem parę sztabek drewna do ognia. Od razu zrobiło się cieplej i przyjemniej.
- Dobranoc - podszedłem do wampirzycy - Kolorowych snów - pochyliłem się nad nią. Włosy rozsypały się po białej poduszce, tworząc wokół jej głowy brązową aureolę.
- Dobranoc - Wyszeptała. Pochyliłem się jeszcze bardziej, po czym ją pocałowałem. Jej usta były niezwykle miękkie. Jęknęła, pogłębiając nasz pocałunek. Wplotłem rękę w jej gęste włosy, całując ją namiętnie. Położyła mi rękę na plecach i przyciągnęła do siebie.
- Dobranoc - wyszeptała, odsuwając się ode mnie.
- Dobranoc - powiedziałem z uśmiechem, kierując się na schody. Położyłem się w samych bokserkach i po chwili zapadłem w sen. Obudziło mnie uporczywe dzwonienie telefonu.
- Halo? - Spytałem, nadal nie otwierając oczu. Dopiero po chwili zorientowałem się, że to budzik i że mam jakieś pół godziny do rozpoczęcia pracy. Przeklinając, zerwałem się z łóżka, ubrałem w wczorajsze rzeczy i zbiegłem na dół. Katherine nadal spała. Napisałem jej notatkę, że idę do sklepu muzycznego, po czym wybiegłem na ulicę. Pędziłem na złamanie karku. W ostatniej chwili uskoczyłem przed jadącym samochodem i wbiegłem do sklepu.
- Punktualny co do minuty - przywitał mnie właściciel. Wyglądał mniej więcej tak samo jak wczoraj. Sprany t-shirt, skórzana kurtka i spodnie spięte paskiem w trupie czaszki. Włosy spiął w kucyk.
- Masz robotę na zapleczu. Posprzątaj tam trochę - machnął ręką w stronę jakiś drzwi. Faktycznie, mieścił się tam zagracony po granice możliwości kantorek. Wszędzie walały się opakowania po piwie, pizzy i czymś jeszcze, ukrytym pod pleśnią. Zwalczyłem odruch wymiotmy i wziąłem się za porządki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz