- Byłeś grzeczny? - spytałam
- Tak.
- Dobrze - odparłam z zadowoleniem - Możesz poczekać tu, albo w parku przy fontannie.
- Poczekać na co? - zdziwił się
- Aż skończę się pożywiać - wyjaśniłam - Nie mam ochoty go później pilnować, a chyba nie chcesz, żebym go zostawiła z taką raną.
Przyglądałam się mu uważnie czując krew spływającą mi po brodzie.
- Poczekam - mruknął niewyraźnie
Uśmiechnęłam się kącikiem ust i ponownie wpiłam się w szyję ofiary, która jakby wyrwała się z transu uniosła głowę i patrząc na Gabriela pustym wzrokiem powiedział:
- Pomocy.
Chłopak poruszył się niespokojnie. Szybko skończyłam pić i zostawiłam go na chodniku.
- Chodź - powiedziałam wycierając usta chusteczką - Niezbyt przyjemny widok dla osoby z zewnątrz, prawda?
- Tak. Mogę ci zadać pytanie?
- Oczywiście.
- Jakim cudem się nie pobrudziłaś?
- Lata praktyki. Nauczyłam się również paru sztuczek dzięki, którym np. nie palę się w słońcu i opanowywać pragnienie, jakbyś chciał kiedy spróbować - mrugnęłam
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz