czwartek, 8 maja 2014

Rozdział 10

Zostawiłam Gabriela za rogiem i zaczęłam pożywiać się jakimś mężczyzną. Po chwili zostawiłam ofiarę i podeszłam do chłopaka.
- Jestem!
- Mogę zadać ci pytanie? - spytał
- Jasne
- Ile...
- Ile mam lat? - spytałam, kiwnął głową - Dużo więcej niż ty, a ja mogę zadać ci pytanie?
- Taak...
- Czy to jest Sabine i Max? - wskazałam na całujące się postacie, choć byłam pewna, że tak

Rozdział 9

Wyszedłem z łazienki szczękając zębami. Owinąłem się szczelniej kocem, który znalazłem w szafie. Max oczywiście gdzieś zniknął. I chyba nawet wiedziałem gdzie. Zabrałem klucz i wyszedłem na korytarz. Stał naprzeciwko mnie, wtykając głowę do pokoju dziewczyn.
- Ostatni raz ci mówię, byś sobie poszedł ! - zawoła ze środka Evaelyn. Zerknąłem ponad jego ramieniem. Elfka z jakimś pudełkiem w dłoni, stała przy jednym z dwóch łóżek  Sabine siedziała na drugim, przysłuchując się rozmowie a Katherine podpierała jedną ze ścian.
- O co chodzi ? - spytałem, otwierając szerzej drzwi.
- Ten idiota nie chce sobie iść - powiedziała wampirzyca przez zaciśnięte zęby.
- Ej - zawołali oboje z moją siostrą. Max spojrzał na nią, uśmiechając się szeroko.
- Po co ci ten koc ? - spytał chłopak przenosząc na mnie wzrok.
- Zimno jest - odpowiedziałem tylko - Przejdziecie się?
- Ja tu zostanę by w spokoju pomieszać te zioła - burknęła Evaelyn, siadając na łóżko.
- A ja się przejdę - powiedziała Sabi, podchodząc do Maxa i po chwili oboje już szli korytarzem. Popatrzyłem w ślad za nimi.
- Muszę zapolować - Katherine odezwała się zza moich pleców. Odwróciłem się w jej stronę.
- Przejdę się z tobą - zaproponowałem, odkładając koc na łóżko siostry. Wyszliśmy na dwór. Mimo, że słońce chyliło się powoli ku zachodowi, nadal było bardzo ciepło.
- Gdzie teraz ? - spytałem.
- Lepiej zaoszczędzę ci na razie widoków, jak się pożywiam - odpowiedziała.
- I zostawisz mnie samą ? - zdziwiłem się, chwytając ją jednocześnie za rękę
- Możesz iść, jak bardzo chcesz. - spojrzała na mnie wyczekująco. Skinąłem głową. Ruszyliśmy razem ulicami Rzymu.

Rozdział 8

Weszłam do naszego pokoju i rozejrzałam się. Całą powieszchnie pokoju zajmowały 2 jednoosobowe łóżka, do których dziewczyny natychmiast pobiegły, biurko, mała komoda i łazienka.
- Ech... - westchnęłam
- Potrzebujesz łóżka? - Max włożył głowę prze drzwi - Nie możesz zmienić się w nietoperza czy coś?
- Max - warknęłam zaczynał działać mi na nerwy - Zrób sobie przysługę i wyjdź stąd!
- Sobie? - uśmiechnął się głupawo - Wole zostać tutaj - mrugnął do Sabine
- Spadaj! - krzyknęła Evaelyn wyciągając ze swojej torby jakieś pudełko z ziołami
- Co robisz? - spytałam zaciekawiona
- Będę mieszać zioła - wzruszyła ramionami

środa, 7 maja 2014

Rozdział 7

Uśmiechnąłem się pod nosem. Objąłem ramieniem Katherine,  jednocześnie ją przytulając.
- To jak? - Zwróciłem się do smoka - Idziesz z nami?
- Nawet nie wiem o co chodzi - odpowiedział na chwilę przerywając rozmowę z Sabi - Ale z nią mogę pójść na koniec świata - moja siostra wyraźnie się zarumieniła.
- Nie zgadzam się na niańczenie tej dwójki!- zawołałem od razu.
- Ja też - dodała wampirzyca. Skierowałem wzrok na Evaelyn.
- Nie ma mowy - odpowiedziała kategorycznie - za żadne skarby tego świata.
- Jak w ogóle zamierzamy pojechać do Francji? - Spytałem - Mamy trójkę koni a jak zamienisz się w smoka to na pewno nas wypatrzą - zwróciłem się do chłopaka. Czy cokolwiek obchodziło go oprócz Sabine? - Halo! Możesz na chwilę oderwać się od mojej siostry?
- Jesteście rodzeństwem? - Spytał zaskoczony.
- Nie. Robimy z ciebie durnia - powiedziałem sarkastycznie - Jak w ogółe masz na imię?
- Max - przedstawił się chłopak.
- Sabine, Katherine, Gabriel i Evaelyn - przedstawiła nas pokolei elfka. Szybko opowiedziała o wybranych i tak dalej.
- I że niby on jest magikiem? - Wskazał na mnie. Zaczynał mnie denerwować. Już chciałem coś odpowiedzieć,  jednak ubiegła mnie Katherine.
- Tak. A teraz możemy już iść?  Zrobiłam się głodna i muszę w końcu porządnie zapolować.
- Znam jeden hotel, w którym możemy się zatrzymać - powiedziała Evaelyn - To tylko kawałem stąd - ruszyliśmy wąskimi włoskimi uliczkami na przedmieścia miasta. Weszliśmy do jakiegoś starego budynki z czerwonej cegły.
- Dwa pokoje - powiedziała elfka,  pokazując recepcjoniście jakąś kartę. Popatrzył na nią a potem na nas. Bez słowa podał dwa klucze.
- Jutro zbiórka o dziewiątej przed hotelem - poinformowała Evaelyn - Wy macie ten pokój a ja z dziewczynami naprzeciwko was - podała mi jeden z złotych kluczy. Ruszyłem korytarzem,  szukając pokoju 308. Znajdował się na końcu korytarza. Kiedy otworzyłem drzwi zobaczyłem mały pokoik z małżeńskim łóżkiem. Stanąłem jak wryty.
- Co jest? - Max spojrzał mi ponad ramię - Zajmuję łóżko.
- Znowu czeka mnie nocka na ziemi. Serio? - Westchnąłem wchodząc do pokoju. Jedyne co tutaj było to łóżko zajmujące większość pokoju, jakieś biurko,  skrawek podłogi i łazienka.
- Idę się umyć,  jakby ktoś pytał - powiedziałem tylko,  od razu kierując się do klitki z prysznicem.

Rozdział 6

Westchnęłam.
- Chyba moja kolej - powiedziałam niechętnie - Czekajcie
Pobiegłam szybko między kolumnami i do podziemi. Wchodząc usłyszałam szmer i poczułam czyjaś ramie przyciskające mi szyję do ściany. Roześmiałam się cicho
- Co ty robisz? - spytałam zduszonym głosem
- Kim jesteś?
- Kimś komu pomożesz - warknęłam odtrącając jego rękę
Spojrzał na mnie zdziwiony.
- Jakim cudem... A zresztą nieważne i tak mnie nie pokonasz
- Chcesz się założyć? - uśmiechnęłam się drapieżnie - Chyba nie wiesz z kim masz do czynienia
- To może mi to powiesz?
Skoczył ku mnie, a ja z westchnieniem i szybkością wampira odsunęłam się.
- Katherine Pierce, wampir
- Jakoś nie kojarzę
- Urodziłam się wiele lat przed tobą - uśmiechnęłam i przygwoździłam go do ściany - Osaczyłam smoka hm... Jednego z wybranych...
Złapałam go za ucho i pociągnęłam tak, by za mną szedł.
- Nie zrobię ci krzywdy - powiedziałam i wyszliśmy za zakrętu - Jestem!
Oczy smoka przesunęły się po każdej osobie zostając chwilę na Gabrielu, a zaraz potem i na stałe spoczęły na Sabine.
- Jak ty to zrobiłaś? - mag podszedł do mnie
- Cóż... Siła i szybkość wampira - puściłam chłopaka, który natychmiast ruszył ku Sabine - Lepiej pilnuj swojej siostry - pocałowałam go w policzek

Rozdział 5

Zaśmiałem się cicho.
- Ekspresowa lekcja - powiedziałem, obejmując ponownie Katherine.
- Nie zostało nam dużo drogi. Da sobie radę - odpowiedział tylko, dając koniu łydkę. Ruszyliśmy najpierw szybkim kłusem a potem cwałem. Uniosłem się lekko w strzemionach. Jechaliśmy jeszcze jakieś dwie godziny, kiedy w końcu znaleźliśmy się w Włoszech.
- Gdzie dokładniej mieszka ten smok ? - spytałem na jednym z postoi. Konie pasły się spokojnie a my jedliśmy jedzenie, które zabrała ze sobą Evaelyn.
- W Rzymie - odpowiedziała elfka - A dokładniej to przy koloseum.
- Będzie co zwiedzać - uśmiechnąłem się.
- Żadnego zwiedzania. Gobliny nadal mogą nam siedzieć na ogonie.
- Nigdy nie byłam w Rzymie - zamyśliła się Sabine.
- Bo nikt nas nie puszczał - odpowiedziałem, bawiąc się źdźbłem trawy.
- Nigdzie nie wyjeżdżaliście ? - zdziwiła się Katherine, siadając koło mnie. Oparła głowę na moim ramieniu- To musiało być straszne.
- Raz wyjechaliśmy pamiętasz ? - uśmiechnęła się siostra.
- Ja wyjechałem. I nawet nie wyjechałem, bo to ty wpakowałaś mnie do paczki - przypomniałem jej - Miałaś pięć lat a ja trzy. Pamiętam, że chciałaś mnie wysłać do babci, bo miałaś mnie dość.
- Darłeś się dzień i noc - przewróciła oczami. Wszystkie trzy wybuchły głośnym śmiechem.
- Mnie to nie bawi - mruknąłem. Katherine na pocieszenie pocałowała mnie w policzek.
- Musimy jechać - powiedziała, wstając - Chcemy zdążyć przed wieczorem - poczekałem aż wampirzyca wsiądzie po czym usiadłem za nią. Jechaliśmy jeszcze jakieś 3 godziny po czym zaczęło się miasto.
- To teraz na piechotę - Evaelyn zeskoczyła gładko z konia - Poczekają tu na nas - poklepała swojego konia po szyi, puszczając wodze. Również zszedłem na ziemię, przeciągając się szeroko.
- Jezu. Protestuję. Nie wytrzymam podróży jeszcze do Francji. Tyłek mi odpadnie.
- Nie bój się. Katherine chyba się tym zajmie - powiedziała złośliwie elfka.
- No dzięki - powiedziała wampirzyca.
- Idziemy czy nie ? - spytałem, urywając co najmniej nieprzyjemny dla mnie temat.
- Tak - odpowiedziała Sabine - No co? Jestem ciekawa.
- Po prostu chodźmy... - westchnąłem, kierując się w stronę ulicy. Byliśmy na obrzeżach Rzymu. Ruszyliśmy w stronę koloseum. W pewnym momencie podeszła do mnie Katherine.
- Denerwujesz się ? - spytała, chwytając mnie za rękę.
- Troszkę - odpowiedziałem, patrząc przed siebie - A jeśli się nie zgodzi czy coś ?
- Będziemy musieli go przekonać - odpowiedziała. Przez resztę drogi rozmawialiśmy po cichu.
- Gołąbeczki. Jesteśmy na miejscu - przerwała nam w pewnym momencie Evaelyn. Faktycznie staliśmy już przed koloseum.

Rozdział 4

Wsadziłam stopę w strzemię i odbiłam się od podłoża.
- Kiss! - zacmokałam
Ruszyliśmy najpierw szybkim kłusem, a ja poczułam dłonie Gabriela na swojej talii. Zrównałam się z Evaelyn i ruszyłyśmy cwałem. Sabine krzyknęła.
- Powiec mi. Czy kiedykolwiek jeździłaś konno szybciej niż kłusem?
- No nie...
- Nawet z nim?
- Nie...
- O Boże... - westchnęłam - Czas na szybką lekcje!
- Jaką? - odkrzyknęła
- Nie spadaj z konia i pochyl się!

Rozdział 3

- Chyba się poruszył - powiedział ktoś nade mną. Otworzyłem oczy i zobaczyłem twarz Evaelyn. Podniosłem się na łokciach.
- Już ciemno ? - spytałem rozglądając się dookoła.
- Leż - ktoś położył mnie ponownie na ziemi.
- Sabine ? - zdziwiłem się na widok siostry.
- Nie wiesz. Święty mikołaj - prychnęła - A teraz się tłumacz!
- Nigdy więcej nie jadę z tyłu - jęknąłem tylko. Nadal bolały mnie plecy i nie do końca dobrze widziałem - Gdzie Katherine ?
- Poszła zapolować - odpowiedziała elfka - Powinna niedługo wrócić.
- A teraz się tłumacz - wtrąciła się moja siostra.
- Jutro - zasłoniłem ręką oczy - Muszę się przespać.
- Spałeś ładne 5 godzin - Nie byłem pewny, która z dziewczyna to powiedziała. Nie minęła chwila i zasnąłem. Rano obudziło mnie słońce świecące mi prosto w oczy. Uniosłem odrobinę ciężkie powieki. Wszyscy szykowali się do wyjazdu. Evaelyn razem z Katherine przywiązywały coś do siodeł a Sabine uspokajała Primrose. Klaczka zachowywała się niespokojnie. Przestępowała niepewnie z nogi na nogę, potrząsając łbem. Wstałem powoli, przytrzymując się pnia drzewa. Przeczesałem odrobinę, sterczące kłaki i ruszyłem w jej stronę. Nadal kręciło mi się w głowie i chciało mi się cholernie spać, ale oprócz tego dało się przeżyć.
- Spokojnie malutka - delikatnie dotknąłem pyska klaczy.
- Jezu! Gabriel ! - krzyknęła Sabi. Primrose odskoczyła trochę, jednak szybko złapałem wodze i uspokoiłem klacz.
- Nie strasz mnie więcej - Katherine z szybkością wampira znalazła się przy mnie, przytulając mocno.
- Nie zamierzam - objąłem ją - Daj mi oddychać - uśmiechnąłem się, głaszcząc ją po włosach. Odsunęła się po chwili.
- Dasz radę jechać ?
- Nie mam wyjścia - odpowiedziałem, wskakując na Primrose.
- Jeszcze mi zasłabniesz - prychnęła Sabine - Nie możesz jechać konno. Przynajmniej nie sam.
- To pojedzie ze mną a ty na Primrose - Katherine wzniosła oczy do nieba.
- Nie umiem jeździć - odpowiedziała po prostu.
- Coś jest nie tak ? - spytała Evaelyn, pojawiając się znikąd.
- Podobno nie mogę jechać sam a Sabi nie umie jeździć - opowiedziałem w skrócie. Elfka zamyśliła się na chwilę.
- Kiss idzie na luzaka. Katherine z Gabrielem a ja z Sabine - oznajmiła w końcu - Dalej. Nie mamy całego dnia - Zawołała, odchodząc. Przesunąłem się za siodło, by zrobić miejsce Katherine.

Rozdział 2

- Gabriel! - wrzasnęłam przerażona łapiąc go
Pociągnął mnie ze sobą na ziemi
- Evealyn możesz mu pomóc?
Pokręciła głową.
- Elfy mają dużą moc, ale tu potrzebna jest Driada
- Sabine? - jęknęłam
- Tak. Otworzę portal, a ty się pośpieszysz i ją ty przyprowadzisz
- Ale Gabriel...
- Zajmę się nim
Skinęłam głową, a ona zaczęła nucić swoje zaklęcie. Pochyliłam się nad chłopakiem i pocałowałam go lekko w usta.
- Już
Weszłam w portal. Wylądowałam w salonie.
- Sabine?! Gdzie jesteś?! - krzyknęłam ruszając po schodach
- Tak? - pojawiła się w drzwiach sypialni
- Idziesz ze mną - rozkazałam
- Nie, nie ufam ci
- To raz zaufaj. - warknęłam ciągnąc ja w odpowiednią stronę - Jestem silniejsza - rzuciłam po chwili jej żałosnego wyrywania się i wskoczyłam w portal
- Evealyn! Mam ją!
- O co cho... - przerwała gdy dostrzegła swojego brata - Co mu jest?!
- Trująca strzała - westchnęłam -  Musisz mu pomóc
- Ja?!
- Tak. Potrzebna jest magia Nimfy Leśnej, którą jesteś!

wtorek, 6 maja 2014

Rozdział 1

Nie czekając ani chwili rzuciłem zaklęcie tarczy.
- Powinno ich to na chwilę zatrzymać - chwyciłem Katherine za rękę i pociągnąłem w stronę domku.
- Evaelyn! - zawołała wampirzyca - Zbieramy się!
- Co jest? - Elfka zbiegła z góry.
- Znaleźli nas - odpowiedziała dziewczyna - Musimy jechać.
- Cholera...- mruknęła Evaelyn,  zbiegając po schodach - Dasz radę utrzymać zaklęcie? - Zwróciła się do mnie. Skinąłem tylko głową. Wolałem nie wiedzieć,  skąd o tym wiedziała. Wybiegliśmy czym prędzej z domu i pobiegliśmy na łąkę. Konie czekały już osiodłane. Szybko wskoczyłem na Primrose. Wydała zadowolone rżenie i zaczęła kręcić spokojne kółka.
- Jedziemy! - Zakomendowa elfka,  ruszając z miejsca szybkim kłusem. Potem jechała Katherine a na końcu ja. Przyśpieszyliśmy do wolnego cwału. Równo kiedy wjechaliśmy w las,  zaklęcie przestało działać. Grupa goblinów rzuciła się za nami w pogoń. O dziwo byli bardzo szybcy. Albo to my musieliśmy zwolnić przez drzewa? Po paru minutach usłyszałem zwalnianie cięciwy. Strzały upadły parę metrów za nami.
- Musimy przyśpieszyć! -Zawołała Katherine. 
- Nie,  póki jesteśmy w lesie! - Odkrzyknęła Elfka.
- Siedzą nam na ogonie! - Dodałem jeszcze. Obie dziewczyny odwróciły się jednocześnie.
- Zaraz kończy się las! Jeśli ich zgubimy...- resztę słów Evaelyn porwał wiatr. Po chwili ponownie rozbrzmiały zwalniane cięciwy. Jedna ze strzał musnęła moje ramię. Syknąłem,  sprawdzając ranę. Zwykła powierzchowna. Nic mi nie będzie. O dziwo,  gobliny zwolniły.
- Chyba odpuszczają! -Uradowała się Katherine.
- To pewnie przez światło - wskazałem na powoli przebijające się promienie. Jechaliśmy jeszcze dobre dwie godziny. Strasznie się spociłem i zaczynało mi brakować tchu. Podjechałem do Evaelyn
- Zatrzymamy się? - Spytałem.
- Jeszcze trochę. Wszystko dobrze?
- Tak - skłamałem,  cofając się ponownie na tyły. Po pół godzinie zaczął mi się rozmazywać wzrok. Katherine spojrzała na mnie z rroską i szepnęła coś do elfki. Po chwili dziewczyny  zatrzymały konie.
- Zatrzymujemy się - oznajmiła Evaelyn. Wstrzymałem Primrose. Wydawała się ani trochę nie zmęczona. Wręcz przeciwnie.  Wyglądała,  jakby mogła jeszcze przebiec drugie tyle co teraz. Poklepałem ją po szyji i zszedłem na ziemię. Nogi miałem jak z waty.
- Kiepsko wyglądasz - podeszła do mnie wampirzyca - Na pewno wszystko okej?
- Wyglądasz nieciekawie - potwierdziła Evaelyn - Jesteś ranny czy coś? - Zatrzymała wzrok na rance.
- Nic poważnego - mruknąłem. Oparłem się plecami o drzewo,  nie wiedząc ile sił mi starczy na stanie. Dziwne, czarne kropki zaczęły mi latać przed oczami.
- Czy gobliny czasem nie zatruwają strzał? - Spytała się Katherine. Nie usłyszałem odpowiedzi. Kropek robiło się coraz więcej i po chwili zemdlałem.

Rozdział 40

Gdy tylko zobaczyłam słonce zeskoczyłam z łóżka i lekko zeszłam z piętra. Gabriel drzemał  na dywanie. Pocałowałam go rozczulona w policzek
- Przepraszam - wyszeptałam i poszłam do lasu
Prawie natychmiast złapałam jakąś sarnę i się pożywiłam. Wychodząc z pomiędzy drzew zauważyłam chłopaka, gdy wychodził z domu.
- Dzień dobry! - zawołałam wesoło
- Cześć!
Poszłam w jego stronę, gdy uśmiech zniknął z jego twarzy.
- Za tobą! - krzyknął
Obróciłam się z, bądźmy szczerzy, szybkością wampira po to, by zobaczyć z 30 goblinów.

Rozdział 39

- Jezu! - udało mi się tylko powiedzieć, przytrzymując jednak Katherine by nie upadła.
- Szybko wróciłaś - zauważyła tylko wampirzyca, spuszczając nogi na ziemię.
- Bo nie można was na chwilę zostawić samych! - zawołała elfka.
- Przesadzasz - mruknąłem cicho, szukając koszuli. W końcu znalazłem ją niedaleko fotela.
- Bo będziesz spać razem z Primrose - zagroziła mi Evaelyn.
- Poddaję się - uniosłem ręce w geście obronnym - Aby nie było, będziecie spać razem a ja na dole. Przypilnuję kominka i tak dalej...
- Chyba się już prześpię - ziewnęła Katherine - Dobranoc - powiedziała, całując mnie w policzek i po chwili zniknęła na górze.
- Pamiętaj, że jutro wstajemy wcześniej. I tym razem na ciebie nie zaczekamy - powiedziała chłodno elfka, wchodząc powoli po schodach. Poczekałem aż zniknie piętrze, po czym położyłem się na dywanie i zapadłem w sen. Co jakiś czas tylko się budziłem by podtrzymać ogień. Zanim się spostrzegłem, był już ranek.

Rozdział 38

- A ja ciebie - wydyszałam
Wyostrzyły mi się wszystkie zmysły. Jęknęłam z rozkoszy. Pocałowałam ponownie Gabriela. Długo, namiętnie... Rękami nadal gładziłam jego tors. Czułam jego dłonie a swoich biodrach. Oparłam palce na brzegu jego koszulki i spojrzałam na niego pytająco. Ledwo zauważalnie kiwnął głową. Zsunęłam z jego ramion koszulę i przejechałam lekko palcem po cienkiej bliźnie na ramieniu. Podniósł mnie lekko i przygwoździł do ściany. Owinęłam nogi wokół jego pasa.
- Co złego jest w sypialniach? - krzyknęła Evealyn wchodząc

poniedziałek, 5 maja 2014

Rozdział 37

Katherine wsunęła mi swoje zimne jak lód dłonie pod koszulkę, penetrując nimi moje plecy. Jęknąłem z ustami przy jej ustach. Zacząłem powoli całować jej szyję. Teraz to ona jęczała, wbijając mi paznokcie w skórę. Po chwili wróciłem ponownie do jej miękkich ust. Wampirzyca wsunęła palce w szlufki moich spodni, przyciągając mnie jeszcze bardziej do siebie. Stykaliśmy się prawie jak puzzle.
- A co jak Evaelyn wróci ? - spytałem, przerywając na chwile pocałunek.
- Trudno - odpowiedziała Katherine, przygryzając lekko moją wargę. Pocałowałem ją namiętnie, zniżając dłonie do jej talii. Ponownie zaczęła jeździć dłońmi po moich plecach, po jakiś czasie przesuwając ręce na klatkę piersiową. Zaczęła penetrować chłodnymi palcami po wszystkich mięśniach, wyćwiczonych przez wiele miesięcy ciężkiej pracy.
- Kocham cię - wyszeptałem, całując ją ponownie w szyję.

Rozdzial 36

Roześmiałam się.
- Nie niedaleko, ale...
- To dobrze - wtrącił
- Ale jak chcesz - wymruczałam uwodzicielskim głosem - Mogę się nimi zająć
Pocałowałam go lekko w usta, a on z jękiem przyciągnął mnie ku sobie. Pocałunki z początku lekkie i delikatne, stawały się coraz głębsze i namiętniejsze. Penetrowałam rekami jego plecy. Było to dla mnie całkiem nieznane terytorium. Jego najwyraźniej doprowadzałam tym do szału. Jęczał z ustami przy moich ustach.

Rozdział 35

Przez chwilę zesztywniałem.
- Coś z nią nie tak ? - spytałem łagodnie, głaszcząc włosy dziewczyny.
- Nie chcę, byś się martwił - powtórzyła cichutko, wpatrując się w ogień.
- Jeśli mi nie powiesz, będę się martwił jeszcze bardziej - ostrzegłem.
- Skłamałam, mówiąc, że jest potrzebne 7 osób. Jest ich 8. Nimfa Leśna... - wampirzyca odwróciła wzrok.
- I jest nią Sabine ? - zdziwiłem się - Jesteś pewna, że się nie pomyliłaś ? Raz jak poszliśmy do lasu pod namiot to mało co mnie nie ogłuszyła, kiedy zobaczyła pająka. Nadal gorzej słyszę na lewe ucho - uśmiechnąłem się lekko.
- Niestety się nie mylę - odpowiedziała stanowczo, patrząc mi w oczy - Teraz pewnie będziesz się o nią strasznie martwić i...
- Nie mniej niż o ciebie - wtrąciłem się, przesuwając dłoń na jej policzek - Pamiętaj o tym - wyszeptałem i podniosłem się na nogi - Jak sądzisz ? Dużo nam jeszcze zostało do tych Włoch? Bo mój tyłek nie wytrzyma już za długo.

Rozdział 34

- Myślałam, że to Evaelyn znow idzie mi zmyć głowę...
- A właśnie. Mogę ci zadać pytanie?
- Taak? - spytałam z ociąganiem
- Słyszałem kawałek waszej rozmowy
Znieruchomiałam.
- I...
- I czego nie mogę wiedzieć?
- Po prostu nie chcę, żebyś się martwił - wyszeptałam cichutko
- O co?
- Nie mogę...
- O co? - powtórzył łagodnie
- O... Sabine

niedziela, 4 maja 2014

Rozdział 33

Ledwo otworzyłem drzwi,  Katherine wyskoczyła z okna. Szybko do niego podbiegłem. Wampirzyca odbiegła szybko w stronę lasu. Patrzyłem za nią aż zniknęła mi z pola widzenia. Zszedłem powoli na dół.
- I jak? - Spytała Evaelyn,  próbując rozpalić w kominku.
- Wyskoczyła przez okno i uciekła - mruknąłem - Daj. Zrobię to - kucnąłem koło niej.
- Serio? - Zdziwiła się elfka - uciekła? Chyba nie ma ochoty z tobą gadać.
- Ile jutro będziemy jechać? - Spytałem,  zmieniając temat. Ustawiłem sztabki drewna tak,  by tworzyły piramidkę. Dookoła ułożyłem jakieś papiery na rozpałkę - Infernus - wyszeptałem. Po chwili cały pokój zatonął w delikatnym blasku.
- Tyle,  ile będzie trzeba. Konie są wytrzymałe,  nie bój się. A Primrose lubi czasem pofikać - uśmiechnęła się delikatnie elfka.
- Okej - skinąłem głową,  obserwując płomienie. Nagle drzwi otworzyły się i stanęła w nich Katherine. 
- Wyskoczyłaś z okna - powiedziałem tylko,  nie odrywając wzroku od ognia.
- To byłeś ty? - Zdziwiła się,  wchodząc do środka. Usiadła koło mnie,  chcąc się trochę ogrzać.
- Nie. Skrzaty - spojrzałem na nią - Pobrudziłaś się - starłem jej resztę krwi z policzka.
- Idę zobaczyć okolicę. Nie rozrabiajcie za dużo - Evaelyn rzuciła złośliwy uśmieszek i wyszła. Zostaliśmy we dwójkę.

Rozdział 32

Usłyszałam kroki na schodach i westchnęłam. Pewnie Evaelyn znów idzie mi zmyć głowę. Wstałam i podeszłam do okna.
- Hm... - mruknęłam z promiennym uśmiechem - Może by tak...
Skrzypnęły otwierane drzwi, a ja nie odwracając się wyskoczyłam przez okno nakierowując ciężar ciała na przód butów. Wylądowałam w momencie gdy ten ktoś wyjrzał przez okno(zobaczyłam cień) i korzystając z wampirzej szybkości pomknęłam w las.

***

- Nienawidzę diety Lizzy - powiedziałam klęcząc nad sarną
Z westchnieniem porzuciłam martwą ofiarę i poszłam w stronę domu

Rozdział 31

Wyszedłem z domku i postanowiłem zobaczyć okolicę. Przeszedłem do miejsca,  gdzie zostawiliśmy konie. Wszystkie trzy pasły się spokojnie na małej łace. Evaelyn mówiła,  że niee uciekną i chyba miała rację. Ostrożnie podszedłem do Primrose.
- Hej malutka - pogłaskałem ją po łbie. Spojrzała na mnie dużym, brązowym okiem,  po czym wróciła do skubania trawy. Chyba jednak się nie ruszy. I tak ją dzisiaj trochę przemęczyłem. Jeszcze chwilę obserwowałem te piękne stworzenia i zacząłem wracać do domku.
-...wiem o tym,  ty o tym wiesz,  ale on nie może - z jednego z pokoi na piętrze rozniósł się głos Katherine. Przystanąłem, wpatrując się w otwarte okno. O czym nie mogę wiedzieć? Po cichu wszedłem do domu,  rozglądając się dookoła. Dziewczyny nadal siedziały na piętrze.
- Czemu tak cicho chodzisz? - Spytał ktoś za mną. Odwróciłem się szybko.
- A jakoś tak. Nie chciałem wam przeszkadzać - odpowiedziałem na widok elfki.
- Szybko wróciłeś - zauważyła.
- Poszedłem zobaczyć co z końmi - wzruszyłem ramionami - Katherine jest na góże?
- Tak. Odpoczywa po podróży - Evaelyn obdarzyła mnie uśmiechem.
- To ja się do niej przejdę - rzuciłesz szybko i zacząłem wchodzić po schodach.