sobota, 31 stycznia 2015

Rozdział 13

- Nic ci nie jest?- Spytałem,  krzywiąc się lekko,  podnosząc powoli. Cały tył głowy pulsował z bólu.
- Lou coś ci zrobił?- Zaniepokoiła się wampirzyca,  oglądając moją szyję.
- Nie. Tylko głowa mi pęka. - Mruknąłem,  siadając prosto. Nagle przybiegła cała nasza grupa.
- Jesteście cali?- Zawołał Damon,  podbiegając do nas.
- Nie do końca. - Szepnęła Kathy,  próbując się podnieść na nogi. Moje spojrzenie padło na jej złamane skrzydło.
- Nie wstawaj. - Poprosiłem ją,  siadając za dziewczyną. Lekko dotknąłem zakrwawionych piór. Wampirzy bracia podeszli do nas.
- Wyjaśnicie nam,  czemu przeleciałaś nad domem?- Zwrócił się do Katherine. Dziewczyna zaczęła opowiadać, kiedy ja składałem jej skrzydło.
- Nadal nie dał ci spokoju?- Zdziwił się Stefano,  pochylając nade mną. - Jeszcze tutaj.
- Przecież widzę. - Mruknąłem,  łącząc kolejne kości. - Lepiej,  byś dzisiaj nigdzie się nie ruszała. Zresztą wszyscy musimy gdzieś wypocząć. - Powiedziałem,  wstając powoli i pomagając podnieść się Katherine.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz