sobota, 10 stycznia 2015

Rozdział 10

Otworzyłam oczy. Podniosłam się powoli, by nie obudzić Gabriela. Rozejrzałam się. Moje usta wygięły się w uśmiechu, gdy zobaczyłam, że wszyscy ułożyli się w grupkach. Evaelyn i Lena z Rosalie. Sabine z Maxem. Damon, Stefano i Anastasja. Ana, jak zauważyłam, nie miała skrzydeł, tylko Snow, jej klacz, która spała blisko niej. Wyskoczyłam w powietrze i wylądowałam na jednej z gałęzi. Potem jeszcze raz tylko wyżej. W końcu stałam na czubku najwyższego drzewa. Rozłożyłam lekko skrzydła i zamknęłam oczy. Czułam jak wiatr muska pióra. Nie wiem ile tak stałam. Zupełnie ignorowałam zamieszanie, które zaczęło się po jakimś czasie, gdy zaczęli się zbierać do lotu. Zresztą krzyk driady też. Najwyraźniej zauważyła to co ja przed... jakimś czasem. Chodzi o skrzydła Ann i Snow.
- Katerina! - usłyszałam krzyk Maxa
Otworzyłam niezadowolona oczy i zerknęłam w dół. Pokazałam mu wolną drogę. Przewrócił oczami, a po chwili obok mnie przeleciał smok. Zamachnęłam się mocno skrzydłami i zrównałam lot z siostrą.

***

Wylądowałam jakieś 500 metrów przed bramą. Było już ciemno. Usłyszałam szelest i obok mnie stała reszta grupy. Zamknęłam oczy i skupiłam się. Po chwili otworzyłam całkowicie czarne oczy.
Ruszyłam w stronę bramy rozglądając się. Pilnowałam, by nikt ich nie zobaczył. Uderzanie kopyt o ziemię. Stanęłam jak wryta. Zza ogrodzenia wyskoczyły trzy konie, dwa z nich miały skrzydła.
- Nasza piekielna trójka - usłyszałam szept Damona z mojej lewej strony
Parsknęłam cicho na jego słowa. To była jedna klacz i dwa ogiery. Jeden z nich, czarny jak smoła, podszedł do mnie. Kasztan, do Damona, a myszata do drugiemu z braci.
- Czemu piekielna? - spytała Sabine
- Ze względu na imiona. Ten kary to Azazjel, tak miał na imię anioł śmierci. Ten to Abbadon - wskazałam na konia przy starszym z braci - To imię anioła chaosu. A klacz to Hell, nie muszę chyba tłumaczyć - spojrzałam na nią nieopatrznie. Cho*era! Moje oczy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz