- Katerina! - usłyszałam krzyk Maxa
Otworzyłam niezadowolona oczy i zerknęłam w dół. Pokazałam mu wolną drogę. Przewrócił oczami, a po chwili obok mnie przeleciał smok. Zamachnęłam się mocno skrzydłami i zrównałam lot z siostrą.
***
Wylądowałam jakieś 500 metrów przed bramą. Było już ciemno. Usłyszałam szelest i obok mnie stała reszta grupy. Zamknęłam oczy i skupiłam się. Po chwili otworzyłam całkowicie czarne oczy.
Ruszyłam w stronę bramy rozglądając się. Pilnowałam, by nikt ich nie zobaczył. Uderzanie kopyt o ziemię. Stanęłam jak wryta. Zza ogrodzenia wyskoczyły trzy konie, dwa z nich miały skrzydła.
- Nasza piekielna trójka - usłyszałam szept Damona z mojej lewej strony
Parsknęłam cicho na jego słowa. To była jedna klacz i dwa ogiery. Jeden z nich, czarny jak smoła, podszedł do mnie. Kasztan, do Damona, a myszata do drugiemu z braci.
- Czemu piekielna? - spytała Sabine
- Ze względu na imiona. Ten kary to Azazjel, tak miał na imię anioł śmierci. Ten to Abbadon - wskazałam na konia przy starszym z braci - To imię anioła chaosu. A klacz to Hell, nie muszę chyba tłumaczyć - spojrzałam na nią nieopatrznie. Cho*era! Moje oczy!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz