- Bułgaria. - Odpowiedziałem po chwili namysłu. - Powinnaś sobie wszystko poukładać. Miasto może poczekać. - Zacząłem gładzić ją po włosach. Uniosła brwi w geście zdziwienia. - Nie jesteś tutaj po to, by zbawić świat. Musisz patrzeć też na siebie.
- Przecież patrzę. - Mruknęła. - Tylko...
- Będzie dobrze. - Zapewniłem ją. - Musisz się przespać. Jutro długa droga przed nami.
- Wiem.
- Hej... - Odgarnąłem jej niesforny kosmyk z twarzy. - Nie bój się. Będę przy tobie. Wszyscy będziemy.
- Musimy tam jechać?
- Tak. - Powiedziałem hardo, przytulając ją do siebie. - Powinnaś się jeszcze przespać.
- Yhym. - Mruknęła. Po chwili oddech jej się uspokoił i odpłynęła w sen.
- Śpisz?- Spytał ktoś nade mną. Podniosłem się lekko. Anastazja wpatrywała się we mnie pytająco.
- Nie. - Pokręciłem głową, wstając powoli, by nie obudzić Katherine.
- Chciałam tylko porozmawiać. - Powiedziała dziewczyna cicho. Po chwili stałem koło niej.
- To się przejdźmy. - Zaproponowałem, idąc przed siebie.
- Jesteście ze sobą blisko. - Zauważyła, kiedy odeszliśmy od obozowiska. - Miło ją znowu widzieć...
- Czemu zniknęłaś?- Spytałem, spoglądając na nią kątem oka.
- Ach... Więc ci już opowiedziała?- Zaczęła głaskać konia po pysku. Nawet nie zauważyłem, kiedy podszedł.
- Przed tym, jak przyszłaś. - Wyjaśniłem. - Więc...?
- Miałam swoje powody. A teraz słuchaj mnie uważnie. Wiem, że wybieramy się teraz do Bułgarii. - Odwróciła się twarzą do mnie. - Kathy... Ona naprawdę to wszystko przeżyła. Będą się tam działy dziwne rzeczy. Musisz być wtedy przy niej. - Dźgnęła mnie palcem w pierś.
- Nie zamierzam jej zostawić.
- Zobaczymy na miejscu, ile twoje słowa są warte. - Powiedziała z lekkim uśmiechem, po czym odeszła. Wróciłem do obozowiska i położyłem się z powrotem koło Katherine. Pocałowałem ją w czoło, po czym sam zasnąłem.
sobota, 8 listopada 2014
Rozdział 9
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz