sobota, 6 września 2014

Rozdział 2

Krążyłam niedaleko miejsca gdzie zostawiłam grupę. Po chwili usłyszałam szelest podszycia. Zaczęłam węszyć upewniając co lub kto idzie.
- Kocie wiesz... - zaczął Stefan
Uśmiechnęłam się pod nosem z tego "kocie", po czym w sekundę przygwoździłam do drzewa.
- Nigdzie nie jadę - syknęłam cicho - Nie wracam tam
Pędem wróciłam do reszty i usadowiłam się na rozłożystej gałęzi drzewa, pod którym spał Gabriel. Z rozbawieniem stwierdziłam, że nikt tego nie zauważył. Położyłam się na plecach, bliżej konara i rozluźniłam mięśnie. Otuliłam się skrzydłami i po chwili zasnęłam.

***

*Jakieś 150 lat temu*

Wracałam do domu. Bracia jechali po moich bokach.
- Co im powiemy? - spytałam wtedy
- Prawdę - stwierdził Stefan
- Jak zareagują? - zaskamlał Damon
- Stop! - wrzasnęłam
Konie zatrzymały się, chłopcy spojrzeli na mnie zdumionym wzrokiem
- Krew. Czuję krew, w wy? - wykrztusiłam
Zaczęli węszyć.
- Tak - powiedzieli równo
- Z domu, zapach dochodzi z naszego domu - dodał Damon
Z miejsca zagalopowałam i po 5 minutach przejechałam przez bramę. Zeskoczyłam, gdy Obsydian jeszcze jechał i z przerażeniem wpadłam do gospody. Kierując się węchem wbiegłam do bawialni. Tam był najmocniejszy zapach krwi. Krzyknęłam i upadłam na kolana. Zaczęłam płakać. Usłyszałam kroki biegnących braci. Po chwili znalazłam się w ramionach Stefana...

***

Obudziłam się z krzykiem i zachwiałam się na gałęzi.
- Kath? - wrzasnął Gabriel, widocznie obudził się wcześniej
Zeskoczyłam i przerażona po wspomnieniu prawie upadłam. Oparłam się o chłopaka, który podszedł do mnie wcześniej i objął.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz