- Co jest? - Spytałem, obejmując ja mocno. Katherine trzęsła się cała, nie mogąc ustać na nogach. Ostrożnie pomogłem jej usiąść. Poczułem, że ktoś za mną stoi.
- Ja... To po prostu zły sen. - Powiedziała drżącym głosem dziewczyna, opierając się o pień drzewa. - Wspomnienie... - Szepnęła tak cicho, że ledwo to usłyszałem.
- Może powinnaś wrócić... - Zaczęła postać za moimi plecami. Odwróciłem się i zobaczyłem Deamona.
- Nie wrócę tam. - Warknęła wampirzyca, posyłając mu mordercze spojrzenie.
- Zawsze byłaś uparta. - Stwierdził wampir, odwracając się na pięcie. Katherine tylko mruknęła coś w odpowiedzi, wtulając się we mnie jeszcze bardziej. Dopiero teraz zauważyłem, że nie ma w obozie prawie nikogo oprócz naszej trójki.
- Poszli się przejść. - Odpowiedział wampir, nawet się nie odwracając.
- Skąd on to... - Zacząłem, ale wampirzyca mi przerwała.
- Potrafi czytać w myślach, jeśli myślisz o czymś wystarczająco mocno. - Wyjaśniła, wstając z ziemi. - Przejdziemy się?
- Jasne. - Również się podniosłem, po czym objąłem ją ramieniem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz