- A co mam zaśpiewać? - spytałam i spojrzałam mu w oczy
- Co chcesz - szepnął
Pod koniec piosenki pocałowałam Gabriela. Spokojnie i lekko, jak muśnięcie skrzydeł motyla. Przyciągnął mnie bliżej zmniejszając odległość między nami do zera. Zamruczałam wesoło i pocałowałam go namiętniej. Przerwały nam ciche śmiechy zza drzew na brzegu. Oderwaliśmy się od siebie i spojrzeliśmy w kierunku źródła dźwięku. Nawet ja nic nie zobaczyłam, chodź czułam się obserwowana. Zaczęło mi przeszkadzać, że woda zakrywa mnie tylko do talii, a Gabriela jeszcze trochę niżej... Chociaż nie, poziom wody przy nim, jednak mi się podobał.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz