sobota, 28 czerwca 2014

Rozdział 38

Roześmiałam się i dostosowałam do języku Maxa.
- Che cosa è successo? - spytałam (Co się stało?)
Gabriel i Max spojrzeli na mnie zdziwieni.
- Mi sono imbattuto un albero - burknął zmieszany (Wpadłem na drzewo)
- Dovè il reso? - (A gdzie reszta?)
- Erano fuori di una fata - (Zostali z wróżką)
- Fiary? - spytała zszokowana - (Wrożką?)
- Per fortuna abbiamo trovato. E dove sei sparito? - (Prze przypadek znaleźliśmy. A wy gdzie znikneliście?)
- Siamo andati al lago - (Poszliśmy nas jezioro)
- E che cosa stavi facendo? - spytał z kpiącym uśmieszkiem (I co tam robiliście?)
Zamilkłam zmieszana, na co smok wybuchnął śmiechem.
- O co chodzi? - zaczął mag - Nic nie zrozumiałem
- Ustaliliśmy, że znaleźli wróżkę. Lecimy?
- Niby jak? - wtrącił Damon
Max zamiast odpowiedzieć zmienił się w smoka, a ja rozłożyłam skrzydła. Wampiry zagwizdały cicho. Starszy nagle uśmiechnął się irytująco i pobiegł, oczywiście jak wampir, w moją stronę. Wpadł na mnie, przy czym strasznie huknęło i potoczyliśmy się z górki, chichocząc. Wpadliśmy w kupkę liści, a ja leżałam pod nim
- Teraz na zabawy ci się zebrało? - spytałam ze śmiechem
- Dawno się nie widzieliśmy - uśmiechnął się odsłaniając zęby
- Jezu! - zawył Gabriel stając nad nami
- Nie - odparłam nadal się śmiejąc - To tylko moi bracia

   

Cały włoski zawdzięczamy Google Tłumaczowi ;)

Rozdział 37

Zesztywniałem.
- Lou? - spytałem szeptem, przyśpieszając kroku. Katherine węszyła przez chwilę w powietrzu.
- Nie. Chyba. Ten zapach jest inny... Chyba już wiem kto to - uśmiechnęła się pod nosem.
- Kto?
- Zobaczysz. To nie Lou. - odpowiedziała. Nagle rozległ się krzyk Sabine.
- Jesteś pewna? - spytałem, biegnąc w stronę obozowiska. Kiedy wybiegliśmy na polanę, jeden z wampirów skakał na jednej nodze, trzymając się za drugą, co wyglądało komicznie. Wzrokiem jednak szukałem Sabine. Stała przy jednym z drzew, trzymając coś w ręce i próbując się odgonić od drugiego.
- Hej! Zostaw ją! - zawołałem jak idiota.Coś mocno pociągnęło mnie w tył i przygniotło do drzewa. Przed sobą ujrzałem twarz wampira.
- Bo mi go jeszcze pokaleczysz Damon - podeszła do niego Katherine, kładąc mu rękę na ramieniu. Chłopak z niechęcią mnie puścił.  Rozmasowałem bolące ręce. Nawet się nie pytałem, skąd się znają, tylko podbiegłem do Sabine, która była w lekkim szoku. Jeśli nie zamierzają nas zabić, to znaczy, że są dobrzy.
- Wszystko okej? - spytałem, kucając przy siostrze.
- Przestraszyli mnie - odpowiedziała.
- Gdzie reszta?
- Poszła was szukać. Przepadliście jak kamień w wodę. - Dźgnęła mnie palcem w pierś.
- Ał... Masz twardy palec. - powiedziałem, wstając.
- I twarde buty - mruknął ktoś za mną. Odwróciłem się i zobaczyłem drugiego wampira. Już miał coś dopowiedzieć, kiedy z gracją słonia na polanę wpadł Max. Miał pełno liści i innych gałęzi we włosach. Klnął jak szewc po włosku. Dopiero po chwili zorientował się, że wszyscy na niego patrzą. Wampir koło mnie zagwizdał z zachwytem.
- No tego, to ja nie słyszałem. - odparł z uśmiechem.

Rozdział 36

- Też cię kocham - odpowiedziałam po pocałunku i wtuliłam się w chłopaka, lecz po chwili westchnęłam - Chyba powinniśmy już wracać
- Musimy? - jęknął
Uśmiechnęłam się nieznacznie.
- Będą się martwić
- O nas? - uniósł brew
- Sabine na pewno będzie się o ciebie martwić
- Jasne, szczególnie gdy jest z Maksem, to na pewno będzie się o mnie martwić
Przewróciłam oczami i szturchnęłam go lekko. Wstaliśmy i usłyszeliśmy szelest z pobliskich krzaków.
- Może to oni? - spytał mag
- Nie sądzisz, że zamiast się śmiać Evaelyn, by się na nas wydarła? - odparłam - Lepiej już chodźmy
Weszliśmy szybkim krokiem do lasu, szerokim łukiem omijając tamte krzaki. Wsłuchałam się w otaczający nas las. Szybkie, wampirze kroki, dwóch osób, które ku mojemu zdziwieniu minęły nas i pobiegły prosto. Prosto, w kierunku obozu. Przyśpieszyłam.
- Co się stało? - spytał zaskoczony moim zachowaniem Gabriel
- Wampiry - szepnęłam

czwartek, 26 czerwca 2014

Rozdział 35

Odchrząknąłem znacząco. Katherine podniosła na mnie wzrok i uśmiechnęła się szelmowsko.   Pocałowałem ją namiętnie, ponownie przyciągając ją do siebie.
- Chyba powinniśmy iść - zamruczałem, chwytając ją za rękę.
- Ale... - spojrzała w stronę drzew. Wyszeptałem odpowiednie zaklęcie.
- Nie widać nas.Obiecuję. - ruszyłem do brzegu. Szybko ubrałem się, stojąc na zimnym piasku. Zdjąłem z siebie zaklęcie i  patrzyłem jak Katherine powoli wychodzi z wody. Poczekałem aż się ubierze i usiadłem na ziemi. Wampirzyca przysiadła koło mnie, opierając mi głowę na ramieniu.
- Pięknie tutaj - wyszeptała, spoglądając na mnie.
- Tak - wyszeptałem, pochylając się w jej stronę. Jej włosy lśniły w świetle pełni. - Kocham cię - pocałowałem ją namiętnie.

Rozdzial 34


- A co mam zaśpiewać? - spytałam i spojrzałam mu w oczy
- Co chcesz - szepnął
Pod koniec piosenki pocałowałam Gabriela. Spokojnie i lekko, jak muśnięcie skrzydeł motyla. Przyciągnął mnie bliżej zmniejszając odległość między nami do zera. Zamruczałam wesoło i pocałowałam go namiętniej. Przerwały nam ciche śmiechy zza drzew na brzegu. Oderwaliśmy się od siebie i spojrzeliśmy w kierunku źródła dźwięku. Nawet ja nic nie zobaczyłam, chodź czułam się obserwowana. Zaczęło mi przeszkadzać, że woda zakrywa mnie tylko do talii, a Gabriela jeszcze trochę niżej... Chociaż nie, poziom wody przy nim, jednak mi się podobał.

środa, 11 czerwca 2014

Rozdział 33

- Piękna piosenka - przypatrzyłem się dziewczynie, stojącej w wodzie.Wyglądała pięknie w blasku zachodzącego słońca.
- Dzięki. - odpowiedziała z uśmiechem. Zdjąłem ubrania i również wszedłem do wody. Powoli podszedłem do Ktherine, myjącej skrzydła.
- Skąd one się właściwie wzięły? - wyszeptałem, dotykając delikatnie piór.
- Kiedyś się ich wyrzekłam. - wampirzyca odwróciła się w moją stronę - Przyzwałam je ponownie, by ratować...
- Widziałem - przerwałem jej. Zapadła cisza - Jak sądzisz? Uda nam się?
- Nie mamy wyjścia - szepnęła, wpatrując się w jezioro. Ja za to patrzyłem jej głęboko w oczy.
- Zaśpiewasz coś jeszcze? - spytałem cicho, lekko dotykając jej policzka.