wtorek, 3 lutego 2015

Rozdział 16

Spojrzeliśmy sobie z rodzeństwem w oczy. Kiwnęłam lekko głową. Pięć sekund później ich nie było.
- Co się... - zaczęła Evaelyn
- Chodźcie - przerwałam jej
Pociągnęłam za rękę Wynter. Objęłam zmęczoną dziewczynę w talii i poprowadziłam na górę.
- Skąd wiesz co robić? - usłyszałam w tyle - Poza tym dom jest stary i drewniany, spali się
- Mam ponad 500 lat, wiem co robić i nie, nie spali się. Ten dom został zbudowany przez podróżników,
Wprowadziłam ich do jednego z pokoi. Opadłam na jeden z koców zostawiając reszcie do wyboru parę krzeseł i foteli.
- Zgaduje, że macie do mnie parę pytań?
- Co robi reszta? - jak zawsze konkretna Evealyn
- Damon sprawdza czary chroniące dom, Stef czary chroniące stajnie, a Anastazja zagania tam, wszystkie konie. Właściwie ciekawe ile ich jest... Przeżyjecie tu trochę, nie niszcząc niczego? - tu posłałam smokowi złe spojrzenie, a ten zamarł z ręką wyciągniętą w stronę szafki - Musiałabym spojrzeć na czary podwórka...
- Przypilnuję ich - stwierdziła elfka - Idź
Posłałam jej wdzięczny uśmiech podrywając się na nogi
- Idę z tobą - usłyszałam maga
- Zostajesz tu
- Pomogę ci
- Nie
Wyszłam z pokoju, a on za mną
- Nie masz nic do gadania, mogę pomóc przy czarach
- Powiedziałam nie, sio mi stąd
- Ale...
- Potrafię się posługiwać magią jestem podróżniczką
- Zmienioną w wampira - podkreślił
- A ty nie masz pojęcia o naszych czarach - odparowałam
- To mnie naucz
Stanęłam na środku dziedzińca. Nie odpowiadając zaczęłam cicho nucić. Przymknęłam oczy, a moje ręce wystrzeliły na góry.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz