- Wiesz o czym oni mówią?- Spytała się szeptem Sabine, podczas kiedy wamporze rodzeństwo nie mogło powstrzymać śmiechu.
- Nie mówię po rosyjsku. - Odszepnąłem.
- To był bułgarski. - Pouczyła nas Evaelyn.
- To tym bardziej. - Usiadłem koło kominka, rozluźniając się po podróży. Przez następne kilka minut siedzieliśmy wszyscy, rozmawiając. Po chwiki ktoś zapukał do drzwi.
- Spodziewacie się kogoś?- Spytał starszy z braci, patrząc na nas pokolei. Pokręciliśmy jak jeden mąż głowami.
- Pójdę otworzyć. - Katherine zerwała się na nogi i poszła otworzyć. Po chwili usłyszeliśmy czyjś krzyk, a kilka sekund później zobaczyliśmy wampirzycę, trzymającą za kark Wynter.
- Puść mnie. - Warknęła moja kuzynka.
- Patrzcie, kogo przywiało.
- Puść ją Katherine. - Poprosiłem, odwracając się w ich stronę.
- Jeśli przybiegłaś od Lou, to nie wyjdziesz żywa. - Warknęła wampirzyca, puszczając dziewczynę, która upadła na ziemię.
- Chcą spalić dom. - Wysapała, podnosząc się i patrząc na mnie. - Lou wezwał innych i chcą go spalić. - Usiadła na podłodze, oddychając ciężko.
niedziela, 1 lutego 2015
Rozdział 15
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz