sobota, 14 lutego 2015
Rozdział 18
Para kiwnęła głową i po chwili byliśmy sami.
- A ja nie wiem gdzie... - zaczął
- U mnie, a gdzie niby? - spytałam z rozbawieniem ciągnąc go do wspomnianego wyżej miejsca
Weszliśmy do sypialni i prawie odrazu poczułam na szyji pocałunki chłopaka. Mruknęłam cicho odchylając głowe.
- Gabriel...
- Hm? - mruknął przechodząc do lini żuchwy
- Nie teraz - szepnęłam
Warknął cicho odsuwając się, na co zachichotałam.
- Idź zmęcz moich braci o jakąś piżamę
Wyszedł, a ja podeszłam do szafy i wyciągnęłam białą, krótką koszulkę. Po szybkim prysznicu narzuciłam na siebie cieńki materiał i wyszłam siadając na łóżku. Usiłowałam wymyśleć w co się jutro ubiorę, bo w szafie prawie wszystko to suknie z bodajże XV wieku. Po chwili do pokoju wszedł Gaba. Spojrzałam na niego z łobuzerskim błyskiem w oku.
Rozdział 17
- Tutaj wszystko okej. - Mruknęła sama do siebie i ruszyła dalej.
- Nie możesz mnie zbywać. - Powiedziałem, idąc za nią.
- Nie zbywam cię. - Wyjaśniła, odwracając się na chwilę. - Nie chcę, by stała ci się krzywda.
- To, że zapewne najczęściej mogłem zginąć,l jeszcze o niczym nie świadczy. - Zaprotestowałem.
- Właśnie, że znaczy. - Ruszyła dalej przed siebie.
- Naprawdę mogę ci pomóc. Pójdzie nam szybciej we dwójkę.
- Jeśli musisz... - Westchnęła, łapiąc mnie za rękę. Katherina wymawiała zaklęcia a ja użyczałem jej trochę mojej mocy. Skończyliśmy po jakiś dwudziestu minutach. Kiedy ruszyliśmy w stronę domu, właśnie wybiegała z niego Evaelyn z Max'em.
- Nie widzieliście je? - Zawołała elfka.
- Kogo? - Zdziwiłem się.
- Wynter uciekła. - Wydyszał smok, łapiąc się na tył głowy. - I rozbiła mi coś na głowie...
- Co? Czemu? - Zdziwiła się wampirzyca.
- Sami chcielibyśmy wiedzieć. - Westchnęła Evaelyn. Wszyscy popatrzyli na mnie.
- Skąd ja mam to wiedzieć? - Spytałem.
- Zaufaliśmy jej, a ona uciekła. - Zauważyła wampirzyca. - I kogo to wina?
- Jeszcze powiedzcie, że moja. - Warknąłem.
wtorek, 3 lutego 2015
Rozdział 16
- Co się... - zaczęła Evaelyn
- Chodźcie - przerwałam jej
Pociągnęłam za rękę Wynter. Objęłam zmęczoną dziewczynę w talii i poprowadziłam na górę.
- Skąd wiesz co robić? - usłyszałam w tyle - Poza tym dom jest stary i drewniany, spali się
- Mam ponad 500 lat, wiem co robić i nie, nie spali się. Ten dom został zbudowany przez podróżników,
Wprowadziłam ich do jednego z pokoi. Opadłam na jeden z koców zostawiając reszcie do wyboru parę krzeseł i foteli.
- Zgaduje, że macie do mnie parę pytań?
- Co robi reszta? - jak zawsze konkretna Evealyn
- Damon sprawdza czary chroniące dom, Stef czary chroniące stajnie, a Anastazja zagania tam, wszystkie konie. Właściwie ciekawe ile ich jest... Przeżyjecie tu trochę, nie niszcząc niczego? - tu posłałam smokowi złe spojrzenie, a ten zamarł z ręką wyciągniętą w stronę szafki - Musiałabym spojrzeć na czary podwórka...
- Przypilnuję ich - stwierdziła elfka - Idź
Posłałam jej wdzięczny uśmiech podrywając się na nogi
- Idę z tobą - usłyszałam maga
- Zostajesz tu
- Pomogę ci
- Nie
Wyszłam z pokoju, a on za mną
- Nie masz nic do gadania, mogę pomóc przy czarach
- Powiedziałam nie, sio mi stąd
- Ale...
- Potrafię się posługiwać magią jestem podróżniczką
- Zmienioną w wampira - podkreślił
- A ty nie masz pojęcia o naszych czarach - odparowałam
- To mnie naucz
Stanęłam na środku dziedzińca. Nie odpowiadając zaczęłam cicho nucić. Przymknęłam oczy, a moje ręce wystrzeliły na góry.
niedziela, 1 lutego 2015
Rozdział 15
- Wiesz o czym oni mówią?- Spytała się szeptem Sabine, podczas kiedy wamporze rodzeństwo nie mogło powstrzymać śmiechu.
- Nie mówię po rosyjsku. - Odszepnąłem.
- To był bułgarski. - Pouczyła nas Evaelyn.
- To tym bardziej. - Usiadłem koło kominka, rozluźniając się po podróży. Przez następne kilka minut siedzieliśmy wszyscy, rozmawiając. Po chwiki ktoś zapukał do drzwi.
- Spodziewacie się kogoś?- Spytał starszy z braci, patrząc na nas pokolei. Pokręciliśmy jak jeden mąż głowami.
- Pójdę otworzyć. - Katherine zerwała się na nogi i poszła otworzyć. Po chwili usłyszeliśmy czyjś krzyk, a kilka sekund później zobaczyliśmy wampirzycę, trzymającą za kark Wynter.
- Puść mnie. - Warknęła moja kuzynka.
- Patrzcie, kogo przywiało.
- Puść ją Katherine. - Poprosiłem, odwracając się w ich stronę.
- Jeśli przybiegłaś od Lou, to nie wyjdziesz żywa. - Warknęła wampirzyca, puszczając dziewczynę, która upadła na ziemię.
- Chcą spalić dom. - Wysapała, podnosząc się i patrząc na mnie. - Lou wezwał innych i chcą go spalić. - Usiadła na podłodze, oddychając ciężko.
Rozdział 14
Złapałam go za rękę i pociągnęłam w stronę budynku. Reszta śmiejąc się cicho ruszyła za nami.
- A konie? - zaprotestował
- Jest stajnia, a poza tym przyjdą. Ana puść Snow, żeby pobiegała
Siedziałam w fotelu z rozbawieniem patrząc jak Damon z uporem maniaka próbuje rozpalić w kominku, co chwila odtrącając pomoc Gabriela. Wampir wściekły poszedł po coś co, według niego, miało mu pomóc. Zachichotałam i korzystając z magii jaką daje mi bycie podróżnikiem stworzyłam w palcach małą iskierkę i rzuciłam na drewno.
- Dałabyś mu się wykazać - wytknęła mi siostra
- Oj, daj spokój - uśmiechnęłam się promiennie - Też kiedyś tak mu robiłaś...
Grupa przysłuchująca się nam z zaciekawieniem, roześmiała się. W tej samej chwili usłyszałam upadające drewno. Obejrzałam się i zobaczyłam brata z zdezorientowaną miną wpatrującego się w ogień.
- Ups... - szepnęłam radośnie
Spojrzał na mnie niezadowolony, po czym opadł obok Leny. Sięgnęłam po szklankę z wodą
- Не курва Катерина* - burknął na mnie
Rozkaszlałam się zaskoczona, a Anastasji i młodszy z braci parsknęli śmiechem. Reszta spojrzała na nas bez zrozumienia.
- идиот** - wychrypiałam, doprowadzając tym tą dwójkę do głupawki, Stefano nawet spadł z krzesła.
* po bułgarsku "No k***a Katerina"
** również po bułgarsku "Idiota"