Zrobiłem najgłupszą rzecz na świecie. Pobiegłem za Katherine. Słyszałem za sobą wołanie Sabine, ale jak zwykle nie zwracałem na nie uwagi. Po jakiś dwudziestu minutach biegu przez krzaczyska zdałem sobie sprawę, jak głupie to było. Zgubiłem się, nie wiedziałem gdzie jestem a na dodatek nie znalazłem wampirzycy. Przystanąłem i oparłem ręce o uda, pochylając się do przodu i próbując nie wypluć sobie płuc. Nagle usłyszałem ciche łkanie. Dochodziło jakby z góry. Spojrzałem na otaczające mnie drzewa. Na jednej gałęzi dostrzegłem jakiś kształt. Zacząłem się na nie wspinać, pomagając sobie trochę czarami. Katherine siedziała do mnie tyłem, oparta o pień. Trzymała coś w dłoniach, przyglądając się temu. Ostrożnie do niej podpełzłem.
- Katherine. - Wyszeptałem cicho, kładąc jej rękę na ramieniu. Zamknęła mały, srebrny przedmiot w dłoni.
- To ty. - Odetchnęła z ulgą, ocierając łzy z policzków.
- Przesuniesz się trochę? - Spytałem. - Zaraz spadnę.
- Jasne. - Zrobiła mi miejsce. Usiadłem koło niej.
- Co to? - Spytałem, kiedy bawiła się delikatnym łańcuszkiem w dłoni. Bez słowa otworzyła go, pokazując małą fotografię. Chyba. Nie widziałem za dobrze w ciemnościach. Zapaliłem mały płomień na palcu. To nie było zdjęcie. To był portret. Były nie nim trzy osoby, których nie poznawałem.
- Kto to? - Spytałem, dotykając delikatnego papieru.
sobota, 13 września 2014
niedziela, 7 września 2014
Rozdział 4
- Gdzie nie chcesz wrócić? - spytał Gabriel
- To bez znaczenia
- Musi wreszcie pogodzić się z tym, że oni zginęli - zawołał Damon ponownie pojawiając się przed nami
- Kto? - spytał Gabriel, a ja zamarłam
- Nie rozmawiajmy o nich - zaskowyczałam
- Ale o kim?
- Gabrieli pro...
- O rodzicach - przerwał mi mój brat - Wracamy do domu
- Czyli gdzie? - spytał ciekawie chłopak
- Nigdzie nie wracam! - wydarłam się
- A kto ci niby każe gdzieś wracać? - usłyszałam głos Sabine
Z płonącymi wściekłością oczami spojrzałam na grupę. Driada cofnęła się odruchowo. Stefan wyszedł zza niej i położył mi rękę na ramieniu.
- Uspokuj się - szepnął
- Uspokuj się? - powtórzyłam z niedowierzaniem w głosie - Uspokuj się?! To nie ty, ani Damon spędziliście z nimi ponad 400 lat! To nie wy wyczuliście krew! To nie wy znaleźliście ich ciała! Zrobiłam to ja! To nie ty broniłeś wszystkich dzieci Państwa Petrovych! Nie ty usiłowałeś ich uratować!
Wykrzyczałam wszystko i po chwili zniknęłam wśród drzew.
- Katherina! - wrzasnął za mną Gabriel
- To bez znaczenia
- Musi wreszcie pogodzić się z tym, że oni zginęli - zawołał Damon ponownie pojawiając się przed nami
- Kto? - spytał Gabriel, a ja zamarłam
- Nie rozmawiajmy o nich - zaskowyczałam
- Ale o kim?
- Gabrieli pro...
- O rodzicach - przerwał mi mój brat - Wracamy do domu
- Czyli gdzie? - spytał ciekawie chłopak
- Nigdzie nie wracam! - wydarłam się
- A kto ci niby każe gdzieś wracać? - usłyszałam głos Sabine
Z płonącymi wściekłością oczami spojrzałam na grupę. Driada cofnęła się odruchowo. Stefan wyszedł zza niej i położył mi rękę na ramieniu.
- Uspokuj się - szepnął
- Uspokuj się? - powtórzyłam z niedowierzaniem w głosie - Uspokuj się?! To nie ty, ani Damon spędziliście z nimi ponad 400 lat! To nie wy wyczuliście krew! To nie wy znaleźliście ich ciała! Zrobiłam to ja! To nie ty broniłeś wszystkich dzieci Państwa Petrovych! Nie ty usiłowałeś ich uratować!
Wykrzyczałam wszystko i po chwili zniknęłam wśród drzew.
- Katherina! - wrzasnął za mną Gabriel
Rozdział 3
- Co jest? - Spytałem, obejmując ja mocno. Katherine trzęsła się cała, nie mogąc ustać na nogach. Ostrożnie pomogłem jej usiąść. Poczułem, że ktoś za mną stoi.
- Ja... To po prostu zły sen. - Powiedziała drżącym głosem dziewczyna, opierając się o pień drzewa. - Wspomnienie... - Szepnęła tak cicho, że ledwo to usłyszałem.
- Może powinnaś wrócić... - Zaczęła postać za moimi plecami. Odwróciłem się i zobaczyłem Deamona.
- Nie wrócę tam. - Warknęła wampirzyca, posyłając mu mordercze spojrzenie.
- Zawsze byłaś uparta. - Stwierdził wampir, odwracając się na pięcie. Katherine tylko mruknęła coś w odpowiedzi, wtulając się we mnie jeszcze bardziej. Dopiero teraz zauważyłem, że nie ma w obozie prawie nikogo oprócz naszej trójki.
- Poszli się przejść. - Odpowiedział wampir, nawet się nie odwracając.
- Skąd on to... - Zacząłem, ale wampirzyca mi przerwała.
- Potrafi czytać w myślach, jeśli myślisz o czymś wystarczająco mocno. - Wyjaśniła, wstając z ziemi. - Przejdziemy się?
- Jasne. - Również się podniosłem, po czym objąłem ją ramieniem.
- Ja... To po prostu zły sen. - Powiedziała drżącym głosem dziewczyna, opierając się o pień drzewa. - Wspomnienie... - Szepnęła tak cicho, że ledwo to usłyszałem.
- Może powinnaś wrócić... - Zaczęła postać za moimi plecami. Odwróciłem się i zobaczyłem Deamona.
- Nie wrócę tam. - Warknęła wampirzyca, posyłając mu mordercze spojrzenie.
- Zawsze byłaś uparta. - Stwierdził wampir, odwracając się na pięcie. Katherine tylko mruknęła coś w odpowiedzi, wtulając się we mnie jeszcze bardziej. Dopiero teraz zauważyłem, że nie ma w obozie prawie nikogo oprócz naszej trójki.
- Poszli się przejść. - Odpowiedział wampir, nawet się nie odwracając.
- Skąd on to... - Zacząłem, ale wampirzyca mi przerwała.
- Potrafi czytać w myślach, jeśli myślisz o czymś wystarczająco mocno. - Wyjaśniła, wstając z ziemi. - Przejdziemy się?
- Jasne. - Również się podniosłem, po czym objąłem ją ramieniem.
sobota, 6 września 2014
Rozdział 2
Krążyłam niedaleko miejsca gdzie zostawiłam grupę. Po chwili usłyszałam szelest podszycia. Zaczęłam węszyć upewniając co lub kto idzie.
- Kocie wiesz... - zaczął Stefan
Uśmiechnęłam się pod nosem z tego "kocie", po czym w sekundę przygwoździłam do drzewa.
- Nigdzie nie jadę - syknęłam cicho - Nie wracam tam
Pędem wróciłam do reszty i usadowiłam się na rozłożystej gałęzi drzewa, pod którym spał Gabriel. Z rozbawieniem stwierdziłam, że nikt tego nie zauważył. Położyłam się na plecach, bliżej konara i rozluźniłam mięśnie. Otuliłam się skrzydłami i po chwili zasnęłam.
*Jakieś 150 lat temu*
Wracałam do domu. Bracia jechali po moich bokach.
- Co im powiemy? - spytałam wtedy
- Prawdę - stwierdził Stefan
- Jak zareagują? - zaskamlał Damon
- Stop! - wrzasnęłam
Konie zatrzymały się, chłopcy spojrzeli na mnie zdumionym wzrokiem
- Krew. Czuję krew, w wy? - wykrztusiłam
Zaczęli węszyć.
- Tak - powiedzieli równo
- Z domu, zapach dochodzi z naszego domu - dodał Damon
Z miejsca zagalopowałam i po 5 minutach przejechałam przez bramę. Zeskoczyłam, gdy Obsydian jeszcze jechał i z przerażeniem wpadłam do gospody. Kierując się węchem wbiegłam do bawialni. Tam był najmocniejszy zapach krwi. Krzyknęłam i upadłam na kolana. Zaczęłam płakać. Usłyszałam kroki biegnących braci. Po chwili znalazłam się w ramionach Stefana...
Obudziłam się z krzykiem i zachwiałam się na gałęzi.
- Kath? - wrzasnął Gabriel, widocznie obudził się wcześniej
Zeskoczyłam i przerażona po wspomnieniu prawie upadłam. Oparłam się o chłopaka, który podszedł do mnie wcześniej i objął.
- Kocie wiesz... - zaczął Stefan
Uśmiechnęłam się pod nosem z tego "kocie", po czym w sekundę przygwoździłam do drzewa.
- Nigdzie nie jadę - syknęłam cicho - Nie wracam tam
Pędem wróciłam do reszty i usadowiłam się na rozłożystej gałęzi drzewa, pod którym spał Gabriel. Z rozbawieniem stwierdziłam, że nikt tego nie zauważył. Położyłam się na plecach, bliżej konara i rozluźniłam mięśnie. Otuliłam się skrzydłami i po chwili zasnęłam.
***
*Jakieś 150 lat temu*
Wracałam do domu. Bracia jechali po moich bokach.
- Co im powiemy? - spytałam wtedy
- Prawdę - stwierdził Stefan
- Jak zareagują? - zaskamlał Damon
- Stop! - wrzasnęłam
Konie zatrzymały się, chłopcy spojrzeli na mnie zdumionym wzrokiem
- Krew. Czuję krew, w wy? - wykrztusiłam
Zaczęli węszyć.
- Tak - powiedzieli równo
- Z domu, zapach dochodzi z naszego domu - dodał Damon
Z miejsca zagalopowałam i po 5 minutach przejechałam przez bramę. Zeskoczyłam, gdy Obsydian jeszcze jechał i z przerażeniem wpadłam do gospody. Kierując się węchem wbiegłam do bawialni. Tam był najmocniejszy zapach krwi. Krzyknęłam i upadłam na kolana. Zaczęłam płakać. Usłyszałam kroki biegnących braci. Po chwili znalazłam się w ramionach Stefana...
***
Obudziłam się z krzykiem i zachwiałam się na gałęzi.
- Kath? - wrzasnął Gabriel, widocznie obudził się wcześniej
Zeskoczyłam i przerażona po wspomnieniu prawie upadłam. Oparłam się o chłopaka, który podszedł do mnie wcześniej i objął.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)