- Nie wspominałaś, że masz braci - powiedziałem,nadal stojąc jak słup soli.
- Tak wyszło. - Wzruszyła ramionami. - Deamon. Złaź ze mnie. - Zaśmiała się, spychając z siebie wampira. Katherine wstała i otrzepała ubranie. Spojrzała na mnie, uśmiechając się lekko.
- Tak wyszło. - Wzruszyła ramionami. - Deamon. Złaź ze mnie. - Zaśmiała się, spychając z siebie wampira. Katherine wstała i otrzepała ubranie. Spojrzała na mnie, uśmiechając się lekko.
- Dobra. Idziemy. - Zarządziła, kierując się w stronę Max'a - Smoka. Stał spokojnie, patrząc na nas. Na jego grzbiecie siedziała już Sabine, trzymając mocno jeden z kolców. Za nią siedział już drugi wampir, zerkając na nas wyczekująco. Po chylił się w stronę mojej siostry, szepcząc coś do niej. Ona uśmiechnęła się do niego w odpowiedzi i też coś odpowiedziała.
- To do zobaczenia. - Powiedziała Katherine, wzbijając się w powietrze. Sabine pomogła mi wsiąść na grzbiet smoka, po czym odlecieliśmy. Podróż minęła szybko. Po jakiś 30 minutach, wylądowaliśmy na miejscu. Katherine przyleciała nam na spotkanie kilka minut później.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz