sobota, 4 października 2014

Rozdział 6

- To jest moja matka - wskazałam postać po prawej - A to mój ojciec - tu pokazałam postać po lewej
- A to kto? - spytał Gabriel patrząc na osobę po środku
- To Anastasja  - powiedziałam ze smutkiem i nadzieją w głosie
Chłopak przyjrzał mi się uważnie. Zobaczyłam pytanie w jego oczach.
- Pewnej nocy po prostu zniknęła - wyjaśniłam i spojrzałam na księżyc - Wieczorem rozeszłyśmy się do pokoi, a rano jak przyszłam jej nie było. Nie widziałam jej od stu lat. Chodź mam wrażenie, że czasem jest niedaleko i obserwuje. Czeka na coś. Tylko nie wiem na co.
Poczułam jak jedna, samotna łza spływa po moim policzku.
- Chodźmy już - szepnął cicho Gabriel
Zeskoczyłam z drzewa i poczekałam, aż on zejdzie. Objął mnie w pasie ramieniem i rozejrzał się, jakby szukał drogi. Uśmiechnęłam się do niego lekko i ruszyłam na wschód. Po paru minutach dotarliśmy do obozu. Tam automatycznie rozejrzałam się sprawdzając gdzie kto jest. Z rozczuleniem zobaczyłam, że Damon i Stefan położyli się pod drzewem metr od siebie. Gabriel odszedł w stronę swojej siostry, a ja z gracją opadłam na ziemię między nimi. Damon uśmiechnął się z zadowoleniem i przekrzywił głowę wyraźnie oczekując, że zaśpiewam im kołysankę jak wtedy gdy byli mali.
- Nie jesteście na to za starzy? - spytałam ze złośliwy uśmiechem
- A da się być na to za starym? - odszepnął
Przewróciłam oczami zauważając, że nasza rozmowa przyciągnęła wszystkie spojrzenia. Wzruszyłam ramionami i zaczęłam śpiewać.
Po skończeniu zobaczyłam zdziwienie w oczach zarówno moich braci jak i Gabriela. Ponownie uśmiechnęłam się tym razem do chłopaka.
- To kołysanka, którą śpiewaliśmy w naszej rodzinie - wyjaśniłam - A oni są ode mnie młodsi
Mignęło mi za nimi między drzewami coś białego. Jakby skrzydło i podświadomie wbiłam wzrok w tamto miejsce. Po chwili z cienia wynurzyła się dziewczyna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz