niedziela, 5 października 2014

Rozdział 7

Odwróciłem się,  nie wiedząc o co chodzi Katherine. Zobaczyłem dziewczynę z białymi skrzydłami. Uśmiechała się lekko do wampirzycy,  spoglądając również na Damon'a i Stefano,  którzy byli w takim samym szoku.
- Anastasia? - Wykrztusił w końcu jeden z braci.Dopiero po chwili rozpoznałem dziewczynę, którą widziałem jakieś dziesięć minut temu na fotografii.
- Kto?- Zdziwiła się Sabine,  przecierając oczy. Za dziewczyną z lasu wyszedł biało-szary koń, nie odstępując jej na krok.
- Cześć Khaty... - Zaczęła Ann'a, przyglądając się wampirzycy, która błyskawicznie zerwała się na nogi.
- To ty? - Spytała cicho, podchodząc do niej powoli. Cały obóz przyglądał się temu w napiętej ciszy.
- Nie. Caryca Katarzyna. - Zaśmiała się cicho dziewczyna, przytulając siostrę. Katherine odwzajemniła to trochę niepewnie.
- Gdzie byłaś przez cały ten czas? - Spytał Stefano.
- Zaraz wam wszystko opowiem, ale najpierw muszę porozmawiać z Kathy. - Dziewczyna uśmiechnęła się do siostry. Po chwili obie zniknęły za drzewami. Koń ruszył za nimi.  Wszyscy zaczęli zalewać pytaniami dwóch braci, nadal wpatrujących się w miejsce, gdzie przed chwilą zniknęły dziewczyny. Przyłożyłem palce do ust i zagwizdałem głośno.
- Ała... Mogłeś ostrzec. - Poskarżyła się Sabine, stojąca najbliżej.
- Dzięki. - Stefano skinął mi głową. Odpowiedziałem tym samym, opierając się o drzewo. - Anastasia to nasza siostra, która zniknęła sto lat temu. - Głos lekko mu się załamał. - A teraz...
- Rozumiemy. - Przerwała mu Lena. Rosalie potwierdziła to skinieniem głowy. W tym momencie z lasu wróciły dziewczyny.

sobota, 4 października 2014

Rozdział 6

- To jest moja matka - wskazałam postać po prawej - A to mój ojciec - tu pokazałam postać po lewej
- A to kto? - spytał Gabriel patrząc na osobę po środku
- To Anastasja  - powiedziałam ze smutkiem i nadzieją w głosie
Chłopak przyjrzał mi się uważnie. Zobaczyłam pytanie w jego oczach.
- Pewnej nocy po prostu zniknęła - wyjaśniłam i spojrzałam na księżyc - Wieczorem rozeszłyśmy się do pokoi, a rano jak przyszłam jej nie było. Nie widziałam jej od stu lat. Chodź mam wrażenie, że czasem jest niedaleko i obserwuje. Czeka na coś. Tylko nie wiem na co.
Poczułam jak jedna, samotna łza spływa po moim policzku.
- Chodźmy już - szepnął cicho Gabriel
Zeskoczyłam z drzewa i poczekałam, aż on zejdzie. Objął mnie w pasie ramieniem i rozejrzał się, jakby szukał drogi. Uśmiechnęłam się do niego lekko i ruszyłam na wschód. Po paru minutach dotarliśmy do obozu. Tam automatycznie rozejrzałam się sprawdzając gdzie kto jest. Z rozczuleniem zobaczyłam, że Damon i Stefan położyli się pod drzewem metr od siebie. Gabriel odszedł w stronę swojej siostry, a ja z gracją opadłam na ziemię między nimi. Damon uśmiechnął się z zadowoleniem i przekrzywił głowę wyraźnie oczekując, że zaśpiewam im kołysankę jak wtedy gdy byli mali.
- Nie jesteście na to za starzy? - spytałam ze złośliwy uśmiechem
- A da się być na to za starym? - odszepnął
Przewróciłam oczami zauważając, że nasza rozmowa przyciągnęła wszystkie spojrzenia. Wzruszyłam ramionami i zaczęłam śpiewać.
Po skończeniu zobaczyłam zdziwienie w oczach zarówno moich braci jak i Gabriela. Ponownie uśmiechnęłam się tym razem do chłopaka.
- To kołysanka, którą śpiewaliśmy w naszej rodzinie - wyjaśniłam - A oni są ode mnie młodsi
Mignęło mi za nimi między drzewami coś białego. Jakby skrzydło i podświadomie wbiłam wzrok w tamto miejsce. Po chwili z cienia wynurzyła się dziewczyna.